^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

lebiedowska infografikaOd dawna powtarzam, że gdyby nie oszukańcze, nieprofesjonalne raporty ooś nie byłoby tylu pokrzywdzonych przez turbiny wiatrowe osób. W dniu 17 listopada 2016 r. na stronie stopwiatrakom.eu ukazał się list Czytelniczki, z którego jednoznacznie wynika, że w odległości przekraczającej 2 km wpływ turbin wiatrowych może zniszczyć zdrowie mieszkającej tam ludności. Warto przeczytać.

O rodzinie tej pisałam półtora roku temu: http://lebiedowska.blog.onet.pl/2015/05/

bl 002

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzyk_%28obraz%29, obraz Krzyk Edvarda Muncha

Wiadomo jest, że nawet w odległości ponad 9 km, ten wpływ na zdrowie może być destrukcyjny. Donosiłam o tym wcześniej, ale „wiatrakowcy” i sekundujący im nieuczciwi naukowcy mnie wyśmiewali; oczywiście tacy wiedzą lepiej niż n.p. akustycy i lekarze australijscy, którzy wykonali wiele badań w tym zakresie i którzy wskazywali na wpływ turbin wiatrowych na tereny bardzo odległe od miejsc ich lokalizacji.

To, o czym pisze Czytelniczka na stopwiatrakom.eu, potwierdza jedynie destrukcyjne działanie TW na zdrowie ich sąsiadów, co już od dawna wiadomo.

Zatem rodzi się pytanie, czy to sąsiedzi turbin powinni opuścić tereny pobliskie farmom wiatrowym, porzucając domy które tam powstały zanim pojawiły się turbiny, czy jednak nie powinno się zmusić właścicieli farm do ich likwidacji, szczególnie wszędzie tam, gdzie powstały one z naruszeniem prawa, w tym z naruszeniem podstawowej zasady wykonywania raportów ooś ignorującym najnowsze, udokumentowane badania.

Jeżeli współczesnej wiedzy, wynikającej z badań, nie wykorzystano w raportach ooś, to oznaczać może, że albo zrobiono to celowo, aby wprowadzić w błąd lokalną społeczność oraz decydentów (to się nazywa oszustwo), albo autorzy takich raportów nie nadają się do tego typu pracy, bo nie są w stanie nadążyć za postępem w nauce. Nie powinni oni dłużej szkodzić środowisku i naruszać norm społecznych i udać się jak najszybciej na „zieloną trawkę”.

Barbara Lebiedowska