^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal prasowkaNa portalu energetyka.wnp.pl ukazał się artykuł pt. „Jaki podatek od wiatraków? Samorządowcy pytają się władz”. Ustawa z 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych zmienia od 1 stycznia 2017 r. zasady opodatkowania wiatraków. Inwestorzy już składają wnioski do urzędów gmin o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej.

Ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych zmieniła definicję elektrowni wiatrowej jako budowli, dlatego właściciele farm wiatrowych występują do urzędów gmin o indywidualne interpretacje od jakich części elektrowni należy naliczać podatek od nieruchomości za 2017 rok.

’’Nie chcemy wchodzić w spory z inwestorami i w związku z tym poprosiłem samorządy, na terenie których stoją farmy wiatrowe, o to żeby wystąpiły do pani premier, pana prezydenta RP oraz marszałków Sejmu i Senatu z petycjami o ustosunkowanie się do odpowiednich zapisów ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych i zinterpretowanie tego prawa, czyli o wyjaśnienia jak począwszy od 2017 roku powinny być opodatkowane wiatraki podatkiem od nieruchomości” - mówi Leszek Kuliński, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej, wójt gminy Kobylnica.

Tymczasem Ministerstwo Finansów, podobnie jak Ministerstwo Energii, stoi na stanowisku, że po wejściu w życie tzw. ustawy „odległościowej” podatek od nieruchomości powinien zostać nałożony na całą elektrownię wiatrową, tj. maszt i samą turbinę ze śmigłami. W naszej ocenie jest to stanowisko zgodne z wolą ustawodawcy i wynika z wprowadzenia w art. 2 pkt. 1 ww. ustawy definicji elektrowni wiatrowej (budowla w rozumieniu przepisów prawa budowlanego składająca się co najmniej z fundamentu, wieży oraz elementów technicznych, o mocy większej niż moc mikroinstalacji w rozumieniu art. 2 pkt 19 ustawy z dnia 20 lutego 2015 r. o odnawialnych źródłach energii. Z kolei elementy techniczne w ustawie zdefiniowano jako wirnik z zespołem łopat, zespół przeniesienia napędu, generator prądotwórczy, układy sterowania i zespół gondoli wraz z mocowaniem i mechanizmem obrotu.

Powyższa interpretacja przepisów wynika także ze zmiany art. 3 pkt. 3 Prawa budowlanego poprzez wykreślenie z nawiasu (zawierającego przykładowe wyliczenie urządzeń technicznych) pojęcia elektrowni wiatrowych. Dodatkowo zmiana zasad opodatkowania wynika również z zamieszczenia w załączniku do Prawa budowlanego w Kategorii XXIX - elektrowni wiatrowych (Kategoria XXIX – wolno stojące kominy i maszty oraz elektrownie wiatrowe). Oznacza to, że od 1 stycznia 2017 r. opodatkowaniu będzie podlegała cała elektrownia wiatrowa, a nie jak to ma miejsce obecnie, tylko jego części budowlane (fundament i maszt). Elektrownia wiatrowa będzie traktowana w całości jako budowla, co spowoduje stosowanie do nich przepisów dotyczących użytkowania obiektów budowlanych oraz katastrof budowlanych.

Dlatego też nie podzielamy obaw wójtów takich gmin jak Kobylnica, którzy bardziej przejmują się stanem kieszeni inwestorów niż stanem zdrowia mieszkańców, którzy ich wybierali. Inwestorzy ustami „zaprzyjaźnionych” wójtów pod pozorem troski o finanse gminy próbują ratować inwestycje wiatrakowe przed bankructwem. Postawa tych wójtów przypomina raczej siedzenie okrakiem na płocie w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków, aby w odpowiednim momencie obrać taką narrację, która pozwoli na wykreowanie roli zatroskanego losami gminy włodarza.

Wójt Leszek Kuliński mówi: „Jesteśmy naprawdę w trudnej sytuacji. Jeśli nie naliczymy podatku od wartości całego wiatraka to będziemy posądzeni o niegospodarność, że nie dbamy o pieniądze publiczne. Z kolei jak naliczymy ten podatek od wartości całego wiatraka, a okaże się to niezgodne z prawem to będziemy musieli oddawać pieniądze wraz z odsetkami.”

Uważamy, że te obawy pana wójta są przedwczesne i na wyrost. Ustawodawca po wielu latach protestów społecznych spowodowanych zaniedbaniami poprzedniego rządu PO – PSL wreszcie podjął się uporządkowania spraw związanych z inwestycjami wiatrakowymi. Kwestie ich opodatkowania to dopiero wierzchołek góry lodowej. Czekamy z niecierpliwością na zmianę dopuszczalnych norm hałasu dla wiatraków oraz rozbiórkę tych elektrowni, które zostały postawione niezgodnie z prawem. Do wyjaśnienia pozostaje też kwestia wielkości pomocy publicznej, którą otrzymała branża z tytułu zielonych certyfikatów.

Samorządy powinny cieszyć się z powodu znacznie wyższych wpływów podatków od wiatraków do gminnej kasy. Oczywistym jest, że dużo wyższa podstawa do opodatkowania podatkiem od nieruchomości nie jest w smak inwestorom. Do tej pory gabinety wójtów i burmistrzów stały dla nich otworem. W postępowaniu administracyjnym niejeden wójt/burmistrz był gotów nawet „nieba przychylić” aby tylko wydać korzystną dla wiatrakowców decyzję. Tam gdzie wybudowano wiatraki „współpraca” między inwestorem a samorządem była zazwyczaj „wzorcowa”, nie przeszkadzały jej żadne protesty społeczne ani nawet przepisy prawa.

Po wejściu w życie ustawy „odległościowej” oraz w sytuacji załamania się cen zielonych certyfikatów, inwestorzy szukają furtki, by uniknąć płacenia podatków w uczciwej wysokości. Teraz na bok trzeba odłożyć koleżeńskie pogaduszki przy kawie i „wzorcową współpracę”. Prawnicy inwestorów doszukują się gdzie tylko można niedoprecyzowania w przepisach i składają na ręce wójtów wnioski o wydawanie interpretacji podatkowych. I w tym miejscu kończy się ta nienaganna „współpraca” a zaczyna walka o własny biznes i pieniądze. Trzeba zaznaczyć, że niektóre gminy pobierając wyższy niż obecnie podatek od elektrowni wiatrowych, będą musiały liczyć się ze zmianą kalkulacji dochodu podatkowego przypadającego na jednego mieszkańca, a co za tym idzie ze zmianą wysokości subwencji wyrównawczej w kolejnym roku.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że w większości wybudowanych farm wiatrowych, ich właścicielami są zagraniczne firmy, światowi potentaci w branży. Dlatego nie ma powodu do martwienia się o ich większe koszty związane z eksploatacją elektrowni wiatrowych, czyli ich mniejsze zyski. Każdy biznes obarczony jest ryzykiem zmiany opodatkowania i nie ma potrzeby roztaczania rządowego parasola ochronnego dla tego typu inwestycji. Społeczeństwu powinno zależeć na wysokich podatkach od wiatraków. Wiatraki nie są przecież ani ładne, ani zdrowe, ani bezpieczne, ani ekologiczne. I do tego nigdy nie wiadomo ile energii wyprodukują.

Gdyby nie ustawa „odległościowa” nadal z szaleńczym zapałem stawiano by kolejne elektrownie wiatrowe gdzie popadnie, byle gdzie, byle prędko. Czas powrócić do rzeczywistości i skreślić Polskę z miejsca wiatrakowych inwestycji raz na zawsze.

Sadźmy lasy, nie budujmy wiatraków.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

http://energetyka.wnp.pl/jaki-podatek-od-wiatrakow-samorzadowcy-pytaja-sie-wladz,285090_1_0_0.html