^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

W ostatnim okresie atmosfera wokół niemieckiej polityki energetycznej staje się coraz bardziej napięta. Z jednej strony koalicyjny rząd Angeli Merkel wykazuje wielką determinację polityczną, by forsować oparcie krajowego systemu energetycznego na energii z wiatru i słońca, i coraz wyraźniej traktuje Unię Europejską jako międzynarodowy obszar umożliwiający stabilizację dostaw skrajnie chimerycznej energii wiatrowej i słonecznej.

Można powiedzieć, że po okresie dosyć cząstkowych prób zreformowania niezwykle kosztownej Energiewende rząd Merkel zdecydował się podjąć ryzyko pójścia w kierunku wskazywanym od kilku lat przez lobby wiatrakowe i solarne OZE oraz zielono-klimatyczną koalicję polityków, urzędników i wielkich organizacji ekologicznych, która ma ogromny wpływ na opinię publiczną.

Zgodnie z tymi propozycjami, lekarstwem na ogromne koszty Energiewende i brak efektów w postaci redukcji CO2 (przeciwnie do założeń intelektualnych architektów Energiewende) jest więcej wiatraków – w przypadku samych Niemiec oznacza to co najmniej podwojenie ich obecnej liczby 25.000 turbin wiatrowych – oraz długofalowy plan likwidacji praktycznie całej energetyki poza OZE z wiatru i słońca.

Z drugiej strony przedstawiciele niemieckiego prywatnego sektora finansowego, branży energetycznej, wielu gałęzi przemysłu i organizacji pracowniczych, a także część ekspertów ekonomicznych zaangażowanych do tej pory w realizację niemieckiej Energiewende, w coraz ostrzejszych słowach wieszczą nadchodzącą katastrofę w niemieckiej energetyce.

Według tych krytyków, przemysłowa energetyka wiatrowa i słoneczna nie jest w stanie zrealizować pokładanych w niej nadziei, obecna polityka rządu Merkel prowadzi do wyłączenia energetyki z gospodarki rynkowej, a międzynarodowy obszar, który umożliwiałby istotną stabilizację produkcji energii z wiatru, wykracza daleko poza granice Europy. Dodatkowo, budowa takiego zintegrowanego systemu energetyki wiatrowej i solarnej jest pomysłem całkowicie utopijnym, ze względu na koszt i komplikacje polityczno-prawne.

Niestety nie jesteśmy w stanie przedstawić wszystkich ciekawych głosów w tej fundamentalnej, także dla naszego kraju, debacie. Przedstawiamy streszczenie opinii jednego z krytyków obecnej polityki Niemiec. Profesor Fritz Vahrenholt kierował w przeszłości RWE Innogy GmbH, czyli spółką zajmującą się energetyką odnawialną w ramach wielkiego koncernu RWE. Pełniąc tę funkcję nadzorował instalację wielu farm wiatrowych w Europie. Z ramienia partii socjalistycznej SPD był też senatorem ds. ochrony środowiska w Hamburgu.

W niemieckim czasopiśmie „Manager Magazin” ukazał się komentarz Vahrenholta pt. „Dlaczego eliminacja węgla byłaby niebezpieczna?” [1].

Skutkiem całkowitej dekarbonizacji globalnej gospodarki byłyby „zniszczenia na astronomiczną skalę”. „Aby wytworzyć tę samą ilość energii przy pomocy wiatru, należałoby przeznaczyć na ten cel astronomicznych rozmiarów powierzchnię ziemi i dokonać zniszczenia siedlisk naturalnych w takiej samej skali”.

Czy jest faktycznie realne, by w nadchodzących dekadach produkować nie tylko elektryczność, ale także energię cieplną i paliwa transportowe na całym świecie, od Chin do Brazylii, bez paliw kopalnych? Tak jak to miało miejsce wcześniej, w Chinach co 14 dni do systemu energetycznego podłączana jest nowa elektrownia węglowa, a Indie są na najlepszej drodze, by funkcjonować podobnie jak ich sąsiad.”

Vahrenholt ostro krytykuje odejście Niemiec od węgla i energetyki jądrowej ze względu na ogromne obciążenie, jakie poniosą z tego tytułu niemieccy obywatele w nadchodzących latach. Niemiecki minister gospodarki Sigmar Gabriel wie, że „jeśli nie zahamuje się OZE, czeka nas lawina kosztów rzędu 1000 miliardów euro”.

Jeśli do sieci energetycznej wprowadzane będą dodatkowe ogromne ilości elektryczności z wiatru i słońca, w okresach silnego wiatru i nasłonecznienia bardzo dużo energii trzeba będzie „zbywać” na rynkach zagranicznych. „Częściej niż do tej pory zmuszeni będziemy zbywać energię w innych krajach, a nawet płacić za odbiór energii Austrii, Holandii, Polsce i Czechom.” Taka nadwyżkowa energia będzie jednocześnie dezorganizować rynki krajów sąsiednich. Brak jest natomiast widoków na powstanie technologii umożliwiającej magazynowanie takich ilości energii.

Nawet gdyby Niemcom udało się rozwiązać problemy techniczne, ewentualną redukcję emisji CO2 dzięki zamknięciu elektrowni węglowych w Niemczech zniweluje kompletnie wzrost w Chinach w ciągu 2 miesięcy. Takie działania przyniosą „zerową ochronę klimatu”, a jednocześnie kompletnie zdezorganizują dostawy energii w Niemczech.

Vahrenholt pyta:

„Co uzasadnia tą gorączkową, realizowaną przez Niemcy w pojedynkę politykę, która jest tak wysoce ryzykowna? Żaden kraj na ziemi nie pójdzie naszym śladem, jeśli okaże się, że prowadzi to do zniszczenia jego własnej bazy produkcyjnej i finansowego przeciążenia jego obywateli.”

„Niezależnie od niszczenia kapitału, ma miejsce także masowe niszczenie wielu tysięcy miejsc pracy.”

Niemieckie szaleństwo energetyczne już zbiera swoje żniwo. W Niemczech rozpoczął się „ukryty proces deindustrializacji” spowodowany rosnącymi w zawrotnym tempie cenami energii i narastającą niepewnością. W związku z tym Vahrenholt wzywa do „zasadniczej reformy” niemieckiej polityki energetycznej i do powrotu do bardziej rynkowego podejścia. Słynna niemiecka ustawa o OZE jest oparta na zdezaktualizowanym modelu, który „nie przynosi redukcji emisji CO2” i „podkopuje pozycję Niemiec jako kraju przemysłowego”, a którego „konsekwencje będą w przyszłości trudne do przezwyciężenia”.

Prof. Fritz Vahrenholt; zdjęcie pochodzi z [url]www.stopthesethings.com[/url]Prof. Fritz Vahrenholt; zdjęcie pochodzi z www.stopthesethings.com

PRZYPISY

[1] Fritz Vahrenholt, „Warum ein Ausstieg aus der Kohle schädlich ist”, Manager Magazin, 5.06.2015, http://www.manager-magazin.de/politik/meinungen/klimaskeptiker-vahrenholt-warnt-vor-kohlekraftwerk-abgabe-a-1037090.html . Dziękujemy australijskiemu portalowi stopthesethings.com za wskazanie tego artykułu.