^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Frustracja niemieckich wsi, które, szczególnie w północnej części kraju, są przedmiotem bezwzględnej i niekontrolowanej inwazji gigantycznych wiatraków, znajduje wreszcie bezpośredni wyraz w polityce.

6 30 323 0

Jeden z protestów społecznych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim (2014)
źródło: nordkurier.de

Z częściowym wyjątkiem Bawarii, gdzie lokalny rząd odsunął wiatraki od domów (formuła 10 razy wysokość turbiny), lokalnej organizacji partii liberalnej FDP w Hesji i indywidualnych polityków w różnych częściach Niemiec, żadna partia niemiecka nie reprezentuje w tej chwili interesów ludzi, na których spadają koszty i uciążliwości niemieckiego eksperymentu z OZE.

W efekcie coraz więcej mieszkańców terenów wiejskich ma dość systemu politycznego, który jest głuchy na ich postulaty.

W sąsiadującym z Polską kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie 50 stowarzyszeń obywatelskich o nazwie Inicjatywa Freier Horizont (Wolny Horyzont) tworzy własną organizację polityczną o takiej samej nazwie, która ma wystawić kandydatów w wyborach do parlamentu krajowego na jesieni 2016 r.

Według północno-niemieckiej gazety nordkurier.de [1], nastawieni proekologicznie obywatele nie mają już zaufania do pozornie ekologicznych partii, które nie chcą słuchać społeczeństwa i zostały skorumpowane przez lobby energetyki wiatrowej.

Norbert Schumacher, prezes Freier Horizont powiedział gazecie, że:

W chwili obecnej nie ma żadnej demokratycznej partii, na którą ludzie mogliby oddać swój głos, a która byłaby przeciwna dalszej niekontrolowanej ekspansji energetyki wiatrowej.

Chcemy stać się nowym centrum politycznym.

Oprócz uregulowania przekształceń w energetyce, które wymknęły się wszelkiej kontroli, Freier Horizont domaga się przywrócenia aktywnej roli państwa w różnych dziedzinach życia, takich jak rozwój infrastruktury, kultury itd.
Nordkurier.de pisze dalej:

Schumacher widzi potencjalnych wyborców przede wszystkim na obszarach wiejskich. W wielu miejscowościach obywatele przekonali się, że ich protesty przeciwko turbinom wiatrowym nie mają wpływu na organy podejmujące decyzje. W zeszłym roku w krótkim czasie zebrano ponad 22 tysiące podpisów pod petycją obywatelską wzywającą do wprowadzenia większych odstępów między turbinami a domami ludzi i linią brzegową [Bałtyku]. Parlament krajowy odrzucił tę petycję.

„Wchodzimy do polityki w samoobronie”, wyjaśnił Gilbert Schulz, prezes organizacji Windflüchter. Liderzy Freier Horizont podkreślają, że nigdy nie mieli zamiaru tworzyć partii politycznej. Zdecydowali się na ten krok, ponieważ politycy wybrani wcześniej w wyborach przestali po prostu słuchać wyborców.

Opracowanie: redakcja

PRZYPISY
[1] „Windkraftgegner wollen mit eigener Partei zur Landtagswahl antreten”, nordkurier.de, 24.01.2016 - http://www.nordkurier.de/mecklenburg-vorpommern/windkraftgegner-wollen-mit-eigener-partei-zur-landtagswahl-antreter.
Korzystaliśmy też z angielskiego omówienia na niemieckim blogu No Tricks Zone, wpis z 25.01.2016  - http://notrickszone.com/#sthash.lwOzgTPd.dpbs