^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci zagranicznePoświęcamy dużo uwagi naszym zachodnim sąsiadom i sprawom polityki klimatycznej, gdyż obie te sprawy są ściśle powiązane z energetyką wiatrową. Sytuacja polityczna i gospodarcza w Niemczech ma bowiem bezpośredni wpływ na to, co dzieje się w Polsce. Odwrotny mechanizm niestety nie działa i pokazuje na daleko idące uzależnienie Polski od sytuacji na niemieckiej scenie politycznej.

Ważnym wydarzeniem w Niemczech był niedawny kongres partii Zielonych (11-13.11.2016 r.), którzy przygotowują się już do wyborów do Bundestagu w 2017 r. Niezwykle interesujący jest program Zielonych, gdyż to właśnie ta partia narzuca narrację w niemieckim myśleniu o polityce klimatyczno-energetycznej. W dalszej kolejności rozwiązania te są przenoszone na politykę Komisji Europejskiej w zakresie klimatu i energii. Taki jest rzeczywisty kierunek przepływu „zielonych” idei i dlatego warto wiedzieć, co myślą i mówią niemieccy Zieloni oraz ich akolici. Z tymi pomysłami przyjdzie nam się zmierzyć w najbliższych latach i już dzisiaj warto podjąć wysiłek, by szkody wyrządzone tymi pomysłami zminimalizować lub też ich uniknąć.

Dla Zielonych celem nr 1 jest całkowita dekarbonizacja gospodarki. Węgiel postrzegany jest jako „zabójca klimatu”, a więc wróg, którego trzeba zetrzeć z powierzchni ziemi. W niemieckich warunkach oznacza to postulat zamknięcia wszystkich elektrowni węglowych już do 2025 r. gdyż jak mówiła Regine Günther, dyrektor Departamentu Energii i Klimatu z WWF (World Wide Fund for Nature) „Nie chodzi tylko o zmiany klimatyczne, ale o zachowanie pozycji lidera gospodarczego”. Postulat ten jest mało realny do spełnienia nawet do 2035 r., ale ma nas oswoić z myślą, że energetyka węglowa to jest przeżytek. Takie postulaty w Polsce też mają swoich wyznawców, którzy chętnie przyłożą rękę do likwidacji górnictwa i energetyki węglowej. Dlatego trzeba ciągle przypominać, że dotowana zielona energetyka utrudnia normalne zachowania gospodarcze energetyce konwencjonalnej, przeciąża sieć elektroenergetyczną i winduje w górę ceny energii elektrycznej. Tutaj działa klasyczne prawo Kopernika-Greshama, które mówi, że „pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy”, co w wersji dla energetyki brzmi mniej więcej tak: „droższa i niestabilna zielona energia wypiera tańszą i przewidywalną, bo można na niej więcej zarobić i w krótszym czasie”.

Niemieccy Zieloni mają też swojego nowego „konika”, by nie powiedzieć, że obsesję. Jest nim wprowadzenie całkowitego zakazu rejestracji pojazdów samochodowych o napędzie spalinowym i przymusowe przejście na pojazdy elektryczne, które w nowomowie Zielonych noszą szumną nazwę „bezemisyjnych” [niem.- emissionsfrei]. Nie jest przypadkiem, że na tym kongresie pojawił się i zabrał głos szef niemieckiego koncernu Daimler AG, Dieter Zetsche, produkującego m.in. samochody Mercedes, który wyraźnie wskazał, że przyszłość branży motoryzacyjnej leży w pojazdach bezemisyjnych. Powtarza się zatem ten sam scenariusz, co i przy energetyce wiatrowej. Zieloni, jako siła polityczna, reprezentują i wspierają interesy gospodarcze tych branż, które zarabiają i mogą zarobić na transformacji energetycznej oraz na przekształceniach gospodarki pod wpływem polityki klimatyczno-energetycznej. Ten sojusz biznesowo-polityczny jest jasny i oczywisty nawet patrząc z Polski. I nie jest to przypadkowa sytuacja. Wygląda na to, że partia Zielonych przyjęła na siebie rolę zewnętrznego działu marketingu i promocji dla niemieckiego przemysłu nowych technologii zapewniającego kontrakty, nowych klientów i rynki zbytu. Najpierw były to wiatraki i fotowoltaika, a teraz przemysł motoryzacyjny. Gdy sprzedaje się drogi produkt lub usługę, to kupujący go klient musi uwierzyć, że w ten sposób „ratuje klimat i planetę”, uwierzyć w „sprawiedliwość społeczną” lub uwierzyć w cokolwiek innego, co skłoni go do dokonania zakupu. Cała ta paplanina o globalnym ociepleniu, ratowaniu klimatu i zielonej energii, to tylko zabieg marketingowy, pod którym kryją się realne interesy ekonomiczne konkretnych branż przemysłu. Gdyby nie zasłona dymna i umiejętnie podsycane zamieszanie przez Zielonych oraz usłużne media, to nikt nie zdecydowałby się na kupno drożej czegoś, co działa kiepsko i to gorzej od tego, co było do tej pory.

Tak na marginesie warto zauważyć, że na tym kongresie Zielonych w ogóle nie wspominano o sadzeniu lasów czy innych oczywistych działaniach na rzecz ochrony środowiska. Rozmawiano za to o podatkach, zakazach, nakazach, emisjach i przemyśle. Jak widać biznes musi się kręcić, zwłaszcza ten zielony i realizować ambitne plany sprzedażowe. Inaczej nie będzie premii, cygar i whisky.

Tłumaczenie i opracowanie redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

https://www.gruene.de/themen/klima-schuetzen/kohleausstieg-und-saubere-autos.html