^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci zagraniczneW ostatnim czasie w polskich mediach branżowych ukazało się szereg analiz uznających niemiecki program transformacji energetycznej Energiewende za „częściowy sukces”, „jeszcze nie zakończone przedsięwzięcie” itp. Czy to nie nazbyt optymistyczny obraz?

W ocenie niemieckiej ogólnokrajowej organizacji Vernunftkraft styczeń 2017 r., a zwłaszcza 10-dniowy okres niskich temperatur od 16 do 26 stycznia br., jednoznacznie rozwiał „dym” pijarowskich manipulacji organizacji lobbystycznych i quasi-badawczych typu Agora Energiewende, odsłaniając rzeczywisty obraz stanu sektora energetycznego w Niemczech.  

Według tegoż ośrodka badawczo-lobbystycznego Agora Energiewende, produkcja i zużycie prądu elektrycznego w Niemczech w wyżej wspomnianym okresie przedstawiało się jak na poniższym wykresie. Kolor jasnoniebieski wskazuje produkcję lądowych farm wiatrowych, ciemnoniebieski – wiatrowych farm morskich, a żółty – energię ze słońca. Reszta produkcji pochodziła w zasadzie wyłącznie z „konwencjonalnych”, tj. nie uzależnionych od pogody źródeł energii.    
 6 30 595 0

W publicznym komunikacie wydanym przez grupę regionalnych organizacji wchodzących w skład ogólnokrajowego zrzeszenia Verfnunftkraft w dniu 2 lutego 2017 r. wskazano m.in.:

Energiewende napotyka mroźną rzeczywistość - „zimna flauta” ujawnia katastrofę

W okresie niskich temperatur i bezwietrznej pogody od 16 do 26 stycznia 2017 r. udział 26 tysięcy turbin wiatrowych i instalacji fotowoltaicznych o powierzchni 400 milionów metrów kwadratowych w dostawach prądu w Niemczech wynosił praktycznie zero.

Ta całkowita porażka „filarów energetyki”, jak Sigmar Gabriel z SPD (do niedawna minister gospodarki, obecnie minister spraw zagranicznych) nazywa źródła energii zależne od zjawisk pogodowych i subwencji publicznych, nie była zdarzeniem chwilowym, lecz stanem, który utrzymywał się przez dziesięć dni.
 
Sytuacja pogodowa zmusiła niemieckich producentów energii elektrycznej do wykorzystania wszelkich dostępnych elektrowni konwencjonalnych w celu zachowania stabilności sieci energetycznej. Gdyby nie moc wytwórcza konwencjonalnych elektrowni oraz możliwość importu niezależnej od pogody energii z elektrowni jądrowych i węglowych (np. z Czech i z Francji), ciągłość dostaw prądu w Niemczech byłaby skrajnie zagrożona. Katastrofalne konsekwencje, jakie mogłoby z tego wyniknąć, przedstawiono w publikacji Bundestagu pt. „Gefährdung und Verletzbarkeit moderner Gesellschaften – am Beispiel eines großräumigen und langandauernden Ausfalls der Strom-versorgung” (Ryzyko i zagrożenia dla nowoczesnego społeczeństwa – na przykładzie rozległej i długotrwałej przerwy w dostawie energii elektrycznej) z 2011 r.

„Gwarantowana efektywność” wszystkich systemów energetyki wiatrowej i fotowoltaicznych pozostaje praktycznie równa zeru, pomimo bardzo dużej rozbudowy tych urządzeń w ostatnich kilku latach. Wahania w ilości energii dostarczonej przez elektrownie wiatrowe nie ulegają wygładzeniu, choć farmy wiatrowe rozrzucone są na wielkim obszarze na całym terytorium Republiki Federalnej. Szczyty i doliny oraz wahania w produkcji prądu są coraz większe w miarę dodawania dalszych jednostek wytwórczych.

Kolejny okres bez wiatru i słońca ujawnił też skalę „problemu magazynowania” energii wiatrowej i słonecznej. „Magazynowanie elektryczności” jest rozwiązaniem całkowicie iluzorycznym, biorąc pod uwagę wielkość zapotrzebowania na energię. W ciągu 10 dni Niemcy zużywają ok. 16 miliardów kWh. Instalacje pozwalające na zmagazynowania takiej ilości energii w akumulatorach kosztowałyby 16 bilionów (16 000 miliardów) euro. Jedynym alternatywnym rozwiązaniem w tej skali są elektrownie pompowo-szczytowe. W tej chwili takich elektrowni jest w Niemczech siedem. Dodatkowo trzeba by było zbudować 2800 takich elektrowni o nominalnej mocy 1000 MW każda.

Niezależnie od sytuacji braku produkcji, katastrofalne skutki może mieć także nadmierna aktywność systemów wiatrowych i solarnych. Niemiecki system dostaw energii jest coraz bliższy awarii spowodowanej przez wichury. Przy nadmiernej produkcji prądu z wiatru i słońca jednostki OZE muszą być w ostateczności odłączane od sieci. Niemniej jednak niezrealizowana produkcja farm wiatrowych jest obowiązkowo wynagradzana kosztem milionów euro.

Jeszcze poważniejsze zagrożenia dla stabilności sieci wynikają z faktu, że niedługo elektrownie konwencjonalne mają przestać pełnić rolę bufora, stabilizującego energię OZE wprowadzaną do sieci na zasadzie pierwszeństwa. Szerszą analizę procesów zachodzących w systemie dostaw energii elektrycznej na początku 2017 r., a także konsekwencji z ich wynikających zawiera dokument: www.vernunftkraft.de/kaltflaute

Sytuacja faktyczna wskazuje, że dalsza ekspansja zależnych od pogody systemów wytwarzania energii doprowadzi do załamania się dostaw energii.

Jako krajowe zrzeszenie ponad 630 inicjatyw obywatelskich, zrzeszających świadomych i opowiadających się za rozsądną polityką energetyczną obywateli z całego terytorium Niemiec, stwierdzamy, co następuje:

Nie czas już na przyczynkowe debaty o rozdziale opłat sieciowych czy podobnych marginalnych kwestiach. Wobec katastrofalnego kierunku, w którym zmierza cały kraj, potrzebą chwili jest eliminacja fundamentalnego błędu.

W związku z tym dalsza ekspansja produkcji energii uzależnionej od warunków pogodowych musi zostać natychmiast zatrzymana.

6 30 595 1

Opracował: Jacek Malski

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

http://www.vernunftkraft.de/10-tage-im-januar-eine-analyse-im-land/