^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci zagranicznePostępująca infantylizacja życia publicznego sprawia, że jesteśmy świadkami wydarzeń, które niedawno traktowane byłby jedynie gromkim śmiechem i wzruszeniami ramion, lecz dzisiaj traktowane są ze śmiertelną powagą i zadęciem należną sprawom poważnym i istotnym. Po zerwaniu więzi z chrześcijańskimi korzeniami, tj. z etyką i standardami wobec życia publicznego oraz ze zdroworozsądkową logiką, Zachodnia Europa stacza się na samo dno barbarzyńskiego samozadowolenia, otumanienia fałszywymi bogami i pychy. Trudno w inny sposób oceniać dwie niedawne rezolucje operetkowej instytucji zwanej pompatycznie „Parlamentem Europejskim” w sprawie tzw. „kryzysu klimatycznego” i COP25 w Madrycie.

Sesja Parlamentu Europejskiego, która miała miejsce w samej końcówce listopada br. przyniosła dwa, brzemienne w skutki wydarzenia. Po pierwsze, Parlament ostatecznie zatwierdził skład nowej Komisji Europejskiej z przewodniczącą Urszulą von der Leyen, co ostatecznie potwierdza niemiecką dominację w Unii Europejskiej oraz wskazuje na wejście w kolejny etap budowy europejskiego państwa federalnego pod niemieckim przywództwem już bez zbędnego udawania, kto tu naprawdę rządzi. Po drugie, Parlament Europejski postanowił zaznaczyć swoje istnienie ogłaszając wszem i wobec „kryzys klimatyczny”, czym dał sygnał nowej Komisji Europejskiej do prac nad Europejskim Zielonym Ładem, czyli pakietem nowych przepisów wdrażających pełną dekarbonizację europejskich gospodarek do 2050 r.  

PE Plenary 800x450

fot. Parlament Europejski. Źródło: https://www.euractiv.com/section/climate-environment/news/european-parliament-declares-climate-emergency/

W dniu 28 listopada br. Parlament Europejski przyjął dwie rezolucje w sprawach szeroko rozumianego „klimatu”:

  • Rezolucja w sprawie alarmującej sytuacji klimatycznej i środowiskowej, [1]
  • Rezolucja w sprawie konferencji ONZ w sprawie zmiany klimatu 2019 (COP25) w Madrycie (Hiszpania), [2]

Puste gesty i słowa

Uważna lektura obu tych dokumentów skłania nas do wniosków, które nie są ani miłe, ani sympatyczne dla polskiej polityki i gospodarki. Obie rezolucje są za to dowodem na wejście w etap wzmożonej dyscypliny w ramach Unii Europejskiej, gdzie „stara Unia” pod niemieckim przywództwem wyznacza nowe kierunki działania, a reszta ma się tylko słuchać. Dotyczy to zarówno polityki klimatycznej, podejścia do imigrantów spoza UE czy też kwestii praworządności. Cała ta sytuacja świadczy bowiem o całkowitej marginalizacji naszego kraju w europejskiej polityce. Przestaliśmy już istnieć jako samodzielny podmiot państwowy, który o czymkolwiek decyduje czy, którego zdanie cokolwiek w Europie znaczy. Cokolwiek byśmy nie zrobili i tak zostaniemy przegłosowani czy w Parlamencie czy też w Komisji Europejskiej.

„[Parlament Europejski] 1. ogłasza kryzys klimatyczny i środowiskowy; wzywa Komisję, państwa członkowskie i wszystkie podmioty globalne do pilnego podjęcia konkretnych działań, do których sam również się zobowiązuje, aby przeciwdziałać temu zagrożeniu i powstrzymać je, zanim będzie za późno;

2. wzywa nową Komisję do przeprowadzenia pełnej oceny wpływu wszystkich istotnych wniosków ustawodawczych i budżetowych na klimat i środowisko, do zapewnienia ich pełnej zgodności z celem ograniczenia globalnego ocieplenia do poniżej 1,5 °C, a także do zagwarantowania, że wnioski te nie przyczyniają się do utraty różnorodności biologicznej;” [1]

Charakterystyczne jest przy tym zachowanie nowej Przewodniczącej Komisji – Ursuli von der Leyen, która z pierwszą wizytą po rozpoczęciu pracy przez Komisję poleciała do Madrytu na szczyt klimatyczny COP25.

„Przyszła przewodnicząca Komisji, Ursula von der Leyen, powiedziała, że ​​zmiany klimatu będą znakiem rozpoznawczym jej prezydencji, i wybiera się do Madrytu, aby wziąć udział w otwarciu szczytu COP25 w poniedziałek - jej pierwszym normalnym dniem pracy.”

„Fakt, że Europa jest pierwszym kontynentem, który ogłosił kryzys klimatyczny i środowiskowy, tuż przed COP25, kiedy to nowa Komisja obejmuje swoje stanowisko, a trzy tygodnie po Donaldzie Trumpie, który potwierdził wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Porozumienia paryskiego, jest mocnym przesłaniem dla obywateli i reszty świata ”, powiedział po głosowaniu Pascal Canfin, francuski eurodeputowany Renew Europe i przewodniczący komisji ds. środowiska.” [3]

Trudno jest nam zrozumieć sens wydawania „rezolucji”, która nic nie zmienia, nic nie znaczy i jest zwykłym pustym gestem. No bo, co naprawdę znaczy zdanie, że Parlament Europejski „ogłasza kryzys klimatyczny i środowiskowy”. Zmieniło się coś? Spadła temperatura na Ziemi? Deszcz przestał padać? Lasy zaczną rosnąć?Trudno jest wskazać jakikolwiek mierzalny czy namacalny efekt tego czysto politycznego i medialnego gestu. Widocznie jednak same gesty mają nam wystarczyć.

Nowa kadencja Komisji Europejskiej, nowe zadania

Dużo większe znaczenie ma jednak „Rezolucja w sprawie COP25 w Madrycie”, gdyż wyznacza ona nowe kierunki działania na nową kadencję Komisji Europejskiej.

„[Parlament Europejski] 25. oczekuje, że w Europejski Zielonym Ładzie znajdzie się kompleksowa i ambitna strategia na rzecz osiągnięcia neutralnej dla klimatu sytuacji w Europie najpóźniej do 2050 r., obejmująca cel, który będzie przewidywał ograniczenie krajowych emisji gazów cieplarnianych o 55 % do 2030 r.; apeluje do Komisji o odpowiednie dostosowanie jej polityki we wszystkich powiązanych dziedzinach, w szczególności w dziedzinie klimatu, rolnictwa i spójności;”

„(…) 34. światowe działania, jakie zostaną podjęte w ciągu najbliższych dziesięciu lat będą mieć wpływ na przyszłość ludzkości przez kolejne 10 tys. lat; w związku z tym apeluje do Komisji i wszystkich stron COP25 o podjęcie śmiałych i ambitnych działań;” [2]

„Rezolucja w sprawie COP25 w Madrycie” to w zasadzie krótki wykład o ideologii zrównoważonego rozwoju (Agenda 2030), czyli podręcznik „zielonego komunizmu”. [4] Skala i zakres pomysłów Parlamentu Europejskiego zawarta w obu rezolucjach jako pokazuje, że mamy już do czynienia z „ekologiczną dyktaturą”, która nie przyjmuje do wiadomości, że współczesna nauka nie potwierdziła żadnego założenia, na którym opiera się unijna polityka klimatyczna. Przywoływane raporty IPCC, jako podstawa „nauki o klimacie” są zwyczajnie niewiarygodne i były wielokrotnie krytykowane przez wielu naukowców, jako dokumenty przesadnie alarmistyczne i nie mające nic wspólnego ze współczesną wiedzą naukową. [5]

Tak naprawdę to nie wiadomo bowiem czy współczesny klimat się ociepla czy też może ochładza i w jakim tempie się to dzieje, gdyż brakuje porównywalnych danych z ostatnich kilkuset lat. Ponadto pomiary satelitarne całej planety prowadzone są dopiero od niedawna. Nie wiadomo też dlaczego ziemski klimat się ociepla lub ochładza i jaka jest rzeczywista rola dwutlenku węgla w tych procesach, zwłaszcza, że udział CO2 w atmosferze jest śladowy (ok. 0,04%). Kolejne raporty IPCC ignorują wręcz rolę Słońca w procesach utrzymania życia na Ziemi, historycznie różne epoki geologiczne oraz znaczenie dwutlenku węgla w procesie fotosyntezy z udziałem roślin zielonych. Bez CO2 życie na Ziemi nie mogłoby się rozwinąć. Tymczasem Parlament Europejski pisze, że:

„(…) zmiana klimatu jest jednym z największych wyzwań dla ludzkości oraz że wszystkie państwa i zainteresowane podmioty na całym świecie muszą zrobić wszystko co w ich mocy, aby jej przeciwdziałać; podkreśla, że odpowiednio wczesna współpraca międzynarodowa, solidarność oraz spójne i konsekwentne zaangażowanie we wspólne działania to jedyne wyjście prowadzące do spełnienia wspólnego obowiązku ochrony całej planety;” [2]

Walka z klimatem jest opłacalnym biznesem

Błędne poglądy naukowe nie są złe, gdyż jeśli da się je zweryfikować, to w sumie mogą przyczynić się do poszerzenia naszej wiedzy. Jednak w sytuacji, kiedy zamiast nauki mamy do czynienia z teologią i dogmatami, to żadne prawdy klimatycznej religii nie mogą i nie są w stanie być zweryfikowane, gdyż nikt tego nie oczekuje i nie zamierza do tego dopuścić. Dlatego poglądów klimatystów nie należy traktować, jako „naukowych”, ale jako poglądy stricte religijne ze wszystkimi tego konsekwencjami. Walka z klimatem, jakkolwiek ma typowo religijny charakter, to rodzi też konkretne konsekwencje ekonomiczne. Pisaliśmy o tym wielokrotnie i warto przypomnieć sobie nasz tekst z 27 lipca 2019 r. pt. „Groźna sekta klimatycznych czarowników opanowała świat i wciąż atakuje”, gdzie wyraźnie wskazaliśmy, że:

„(…) walka z klimatem jest bardzo opłacalnym biznesem. Dla rządzących jest znakomitym pretekstem do nałożenia nowych podatków na społeczeństwo, co tylko zwiększa fiskalizm i biurokrację. Dla globalnego przemysłu klimatycznego jest to gwarancja zamówień na wiele lat naprzód, czyli pewny zarobek. Zaś dla eurobiurokratów jest to okazja do powiększenia własnych wpływów politycznych i ekonomicznych w ramach wielkiego planu budowy europejskiej federacji. Z takiego stanu rzeczy zadowoleni są wszyscy uczestnicy tego „klimatycznego” trójkąta władzy. To oni są dzisiaj beneficjentami „kryzysu klimatycznego” rzekomo wywołanego nadmierną emisją dwutlenku węgla przez ludzkość.” [6]

Dlatego nacisk Komisji Europejskiej na osiąganie stanu „neutralności klimatycznej” gospodarki ma mocne biznesowe uzasadnienie i służy umacnianiu pozycji ekonomicznej globalnych rynków finansowych oraz bogatych państw zachodnich przy jednoczesnym osłabianiu pozycji małych i biednych państw narodowych, które są głównym przegranym „walki z klimatem”. Dlatego też i Parlament Europejski pisze, że:

„(…) wszystkie sektory muszą przyczyniać się do osiągnięcia neutralnej dla klimatu gospodarki oraz że dekarbonizacja gospodarki UE nie powinna prowadzić do przenoszenia emisji dwutlenku węgla do państw trzecich poprzez ucieczkę emisji, ale powinna stać się sukcesem naszej gospodarki i przemysłu dzięki odpowiednim inwestycjom, właściwym instrumentom i możliwościom rozwijania niezbędnych przełomowych innowacji i technologii; wierzy w powodzenie podejścia rynkowego; uważa, że środki dostosowania na granicach w odniesieniu do emisji dwutlenku węgla muszą opierać się na studium wykonalności i muszą być zgodne z zasadami WTO;” [2]

„(…) UE powinna przewodzić w transformacji ku gospodarce o zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 r., zapewniając tym samym przewagę konkurencyjną przemysłu UE;” [2]

Unijne ambicje klimatyczne, mimo całego zadęcia europejskich przywódców i zachwytu nad własnymi osobami, to szczyt nonsensu, gdyż unijna gospodarka rok w rok się marginalizuje i znaczy co raz mniej na świecie. O dziwo rezolucja wspomina o tym niezwykle istotnym fakcie, ale w kontekście nawoływania innych państw do podążania europejską ścieżką „walki z klimatem”.

„(…) UE odpowiada za 9 % globalnej emisji gazów cieplarnianych, ale zamieszkuje ją zaledwie 6,7 % ludności świata, co sprawia, że jest absolutnie konieczne, aby UE wykazała się większymi ambicjami, zwłaszcza biorąc pod uwagę historyczną odpowiedzialność za zmianę klimatu i potrzebę stania się dobrym przykładem dla reszty świata;” [2]

Biorąc to wszystko pod uwagę, widzimy, że żarty na tle walki z klimatem już się skończyły i wchodzimy teraz w nowy etap wzmożonej dyscypliny pod czujnym okiem niemieckiej Przewodniczącej Komisji. Tak można jednym zdaniem podsumować wydarzenia z zeszłego tygodnia, które miały miejsce w Parlamencie Europejskim. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że polski rząd, ministrowie i posłowie, poza nielicznymi wyjątkami, nie mają kompletnie zielonego pojęcia do czego zmierza polityka klimatyczno-energetyczna i jakie stanowi ona zagrożenie. Łudzą się myśląc, że z tym kryzysem klimatycznym to tak na poważnie i naprawdę. Nasi rządzący, wiecznie zajęci walką między sobą i opozycją, nie widzą, jak narasta europejska dyktatura zielonego komunizmu, która pozbawia nas krok po kroku możliwości decydowania, jak żyjemy, co produkujemy, jak się poruszamy i komu i co sprzedajemy. O wszystkim decyduje i ma decydować Komisja Europejska oraz jej urzędnicy. I to ma być wolny i niepodległy kraj sam decydujący o sobie? Wolne żarty. Europejska dyktatura budowana pod pretekstem walki z kryzysem klimatycznym nabiera wciąż rozpędu i rozmachu, wkraczając na nowe obszary władzy, bez żadnego uzasadnienia i podstaw traktatowych. Bez eliminacji klimatycznych bredni z życia publicznego i odcięcia się od klimatycznych ambicji Unii Europejskiej Polska nie ma najmniejszych szans nie tylko na dalszy rozwój gospodarczy, ale i na utrzymanie własnej państwowości.

Walka z klimatem zaostrza się w miarę postępu zielonego komunizmu

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2019-0078_PL.html

[2] http://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2019-0079_PL.html

[3] https://www.politico.eu/article/european-parliament-declares-global-climate-emergency/

[4] Więcej o prawdziwych celach Agendy 2030 można przeczytać tutaj: http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2060-agnieszka-stelmach-o-ideologii-zr%C3%B3wnowa%C5%BConego-rozwoju.html oraz tutaj: http://www.stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2697-delingpole-o-zagro%C5%BCeniu-ze-strony-zielonego-komunizmu,-kt%C3%B3ry-szuka-wci%C4%85%C5%BC-sposobu,-by-zniszczy%C4%87-nasze-%C5%BCycie,-odebra%C4%87-nam-wolno%C5%9B%C4%87-i-w%C5%82asno%C5%9B%C4%87-a-wszystko-to-w-imi%C4%99-walki-z-globalnym-ociepleniem-i-w-celu-%E2%80%9Eratowania-planety%E2%80%9D-przed-ludzko%C5%9Bci%C4%85.html

[5] http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2613-w-oparach-klimatycznych-absurd%C3%B3w-uwagi-ma-marginesie-raportu-ipcc.html

[6] http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2768-gro%C5%BAna-sekta-klimatycznych-czarownik%C3%B3w-opanowa%C5%82a-%C5%9Bwiat-i-wci%C4%85%C5%BC-atakuje.html