^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal dekarbonizacjaNa niedawnym szczycie Rady Europejskiej (12 grudnia br.), na którym uzgodniono osiągnięcie stanu „neutralności klimatycznej” przez Unię Europejską do 2050 r., do listy źródeł energii mających tworzyć podstawę „Zielonego Ładu” w Unii w ostatniej chwili dopisano energetykę jądrową. [1] Z czysto pragmatycznego punktu widzenia, korzystanie z energetyki jądrowej — jedynej dostępnej obecnie w dostatecznej skali formy produkcji energii elektrycznej, która jest zarazem „niskoemisyjna”, jak i w pełni dyspozycyjna i stabilna (to jest niezależna od zmiennych warunków pogodowych) — wydaje się być koniecznym narzędziem w budowie jakiegokolwiek „Zielonego Ładu” w Unii.

Jeśli wyjrzymy poza korytarze Komisji Europejskiej w Brukseli, to nawet wśród zachodnich zwolenników „zielonej transformacji energetycznej”, tzn. tych zdolnych do racjonalnej oceny realiów funkcjonowania systemów energetycznych, jak np. Bill Gates, widać przeważający konsensus, że jeśli chodzi o szybkie ograniczenie emisji CO2, to dla energii jądrowej nie ma obecnie żadnej alternatywy. Co więcej, podobnie sądzi Międzynarodowa Agencja Energetyczna:

„Niedawno Międzynarodowa Agencja Energetyczna doszła do wniosku, że istnieją „przekonywujące” argumenty za energetyką nuklearną w Europie, „nawet jeśli tempo spadku kosztów energii wiatrowej i fotowoltaicznej ulegnie przyspieszeniu”. [2]

elektrwnia jądrowa

fot. Pixabay

Tymczasem, jak pisze prorządowy portal internetowy www.wpolityce.pl, uzyskanie zgody na to, że energetyka jądrowa będzie miała prawo bytu w tym nowym „ładzie” w Europie stanowi jedno ze „zwycięstw Mateusza Morawieckiego” na szczycie Rady Europejskiej.

Dzięki wsparciu Andreja Babisza, premiera Czech, do konkluzji szczytu wpisano energetykę jądrową, co wcześniej wydawało się nierealne, ponieważ w swoim ortodoksyjnym kształcie „zielony ład” uwzględnia tylko odnawialne źródła energii.” [1]

Tylko to stwierdzenie powinno wystarczyć za komentarz na temat ewidentnego deficytu racjonalności przy równoczesnym obciążeniu radykalnymi wizjami ekologistycznymi, z jakim Unia Europejska wkracza w najbardziej dramatyczny okres swojego istnienia. Bruksela chce przecież gruntownie przeorać podstawy gospodarki i generalnie życia społecznego w państwach członkowskich, i to w ekspresowym tempie. Mówiąc delikatnie, nie nastraja to specjalnym optymizmem na przyszłość, gdyż wygeneruje to nowe, dotychczas nieznane problemy.

Lekcja francuskiej polityki energetycznej

W listopadzie br. we Francji opublikowano oficjalny raport Jeana Martina Folza, byłego prezesa i dyrektora generalnego koncernu PSA Peugeot Citroen. Raport ten dotyczył potężnych perturbacji, jakie towarzyszyły budowie nowego reaktora jądrowego w Flamanville w północno-zachodniej Francji.

Jak pisze australijski dziennik „The Australian” pokazuje on jak w soczewce problemy, z jakimi zmaga się cały sektor energetyki jądrowej we Francji. [2] Wszystkie te problemy należy widzieć w kontekście forsowania przez prezydenta Macrona — generalnego entuzjasty „zielonego ładu” w Europie — dramatycznego przyspieszenia w przestawianiu Francji na „niskoemisyjne źródła energii” - w praktyce są to jedynie w pełni zależne od warunków pogodowych wiatr i słońce. W zamyśle Macrona oznacza to jednoczesne porzucenie energetyki jądrowej.

W obecnej chwili francuskie elektrownie atomowe zaspokajają ponad 70% zapotrzebowania kraju na energię elektryczną. Żaden inny kraj nie jest tak uzależniony od energii jądrowej, tak jak Francja” [2] (dalsze cytaty pochodzą z tego artykułu). Ponadto, i co jest dosyć istotne w kontekście planowanego europejskiego „zielonego ładu”, francuskie reaktory wielokrotnie ratowały przed destabilizacją i blackoutem systemy energetyczne sąsiednich państw, w tym w ostatnich latach także w sytuacjach zagrożeń sprowokowanych przez fluktuację produkcji z „pogodowych OZE”.

W tym kontekście trzeba pamiętać, że tak potężny sektor energetyki jądrowej nie powstał w wyniku jakiegoś przypadku, jakby mimochodem, lecz - i to jest kluczowe! - jest owocem strategicznych decyzji państwa i wieloletniego potężnego wysiłku inwestycyjnego w rozwój całego sektora gospodarki związanego z tą energetyką, a także branż wspierających jego utrzymanie (technologie, know-how, kwalifikacje personelu itd.)

Decyzja, aby w tak wielkim stopniu oprzeć się na energetyce jądrowej, została podjęta w 1974 r. po tym, jak szok naftowy w roku poprzednim wykazał uzależnienie Francji od bliskowschodniej nafty. Premier Pierre Messmer uruchomił intensywny program inwestycyjny, dzięki któremu w ciągu tylko 15 lat wybudowano 56 reaktorów.

Dzięki tym reaktorom, koszty energii elektrycznej we Francji są bardzo niskie, dostawy energii elektrycznej bardzo pewne i stabilne, a emisje dwutlenku węgla w przeliczeniu na jednostkę dostarczonej energii sięgają zaledwie jednej piątej średniego poziomu w Europie.

W dodatku do powyższych korzyści, Francja stała się największym eksporterem energii elektrycznej na świecie. Kiedy bowiem jej sąsiedzi zaczęli raptowanie zwiększać udział energii wiatrowej i słonecznej, ze wszystkimi związanymi z tym problemami braku ciągłości dostaw (intermittency), gwałtownie wzrósł francuski eksport energii w obciążeniu podstawowym (baseload power).”

Jak Francja utraciła zdolność rozwijania energetyki jądrowej

Obecnie jednak większość francuskich elektrowni jądrowej wchodzi w ostatnią dekadę ich okresu ich eksploatacji. Prace planistyczne nad wymianą tych obiektów na nowe wielokrotnie rozpoczynano, przerywano i ponownie wznawiano. Coraz bardziej ostry sprzeciw wobec energetyki nuklearnej ze strony Zielonych powstrzymywał kolejne rządy od działania.

W efekcie, zatwierdzono jedynie elektrownię Flamanville, której budowę rozpoczęto w 2007 roku, przewidując oddanie jej do eksploatacji w 2012 roku. Praktycznie od samego początku realizacja inwestycji napotykała trudności. W chwili obecnej całkowite koszty budowy są czterokrotnie większe niż pierwotnie zakładano, a uruchomienie elektrowni nastąpi nie wcześniej niż pod koniec 2022 roku.”

Trudności te były częściowo związane ze skomplikowanym charakterem nowoczesnej technologii nowego reaktora, który jest pierwszym reaktorem tego typu budowanym we Francji. W 2011 r. doszło do katastrofy w Fukushimie, która m.in. zapoczątkowała „Energiewende”[ w Niemczech, pomimo wątpliwych porównań między Europą a szczególną lokalizacją elektrowni japońskiej tuż nad brzegiem oceanu. Wprowadzono wówczas we Francji nowe przepisy, które wymagały kosztownego przeprojektowania francuskiej elektrowni. Do tego doszły nieefektywne, „bizantyjskie” wręcz zasady współpracy między głównym wykonawcą a „wieloma poziomami” podwykonawców.

Niemniej, jak pokazuje to raport Folza, podstawową przyczyną tych trudności jest erozja zasobu umiejętności sektora (energetyki nuklearnej) w długim okresie przerwy (w inwestowaniu) od zakończenia programu intensywnego rozwoju w 1990 roku do rozpoczęcia inwestycji w Flamanville.

Tymczasem, w tym samym czasie, kiedy w realizacji Flamanville, jak i siostrzanego projektu w Olkiluoto w Finlandii, piętrzyły się trudności, China General Nuclear Power Corporation budowała dwa reaktory tego samego typu w Taiszan w Chinach.”

Chiny posiadają już znaczącą przewagę konkurencyjną także w energetyce jądrowej

Jeśli chodzi o strategię w zakresie energetyki i generalnie podejście do „spraw klimatu” oraz narzędzia i metody realizacji celów politycznych z tym związanych, to jakiekolwiek porównania między Unią Europejską a Chinami prowadzą do smutnych wniosków co do szans „Pierwszego Zielonego Mocarstwa Świata”, czyli Unii Europejskiej, w konfrontacji z całkowicie pragmatycznym podejściem Chin, które skrzętnie wykorzystują strategiczne możliwości, jakie otwiera przed nimi między innymi sama Unia.

Przede wszystkim, efektem ubocznym eksperymentów klimatyczno-ideologicznych w Europie szumnie nazywanych „ambicjami klimatycznymi”, jest zamrożenie czy też odsunięcie na bok wielu dziedzin aktywności gospodarczej i możliwych innowacji technologicznych, nawet w sprawach, które wydają się dobrze współgrać z generalną linią „zielonych ambicji” Europy.

Obraz ten znajduje potwierdzenie, kiedy zestawi się stan i perspektywy energetyki jądrowej we Francji, dotychczasowym europejskim liderze w tym sektorze z obecną sytuacją w Chinach.

china 1215511 1280

rys. Obraz Jan Dyrda z Pixabay

Przy budowie wspomnianych reaktorów w Chinach:

- „(…) także doszło do przekroczenia kosztów i opóźnień w realizacji; trudno jednak je porównać do skali (w jakich wystąpiły one w przypadku) ich europejskich odpowiedników, a obie elektrownie (chińskie) zostały już przekazane do eksploatacji.

- Trudno zresztą się temu dziwić: w chwili rozpoczącia realizacji inwestycji w Taiszan, w Chinach ukończono już budowę sześciu innych reaktorów, a 10 dalszych projektów oczekiwało na wdrożenie.

- W odróżnieniu od inwestycji Flamanville i Olkiluoto, przy realizacji projektów w Taiszan można było sięgnąć do głębokiej puli specjalistycznych umiejętności, a także skorzystać z armii chińskich dostawców, przywykłych do spełniania wyśrubowanych wymogów technicznych sektora energetyki nuklearnej.

- Na obecnym etapie nie ma żadnych szans na to, by Francja zwiększyła skalę swojego programu nuklearnego do poziomu niezbędnego do osiągnięcia „korzyści skali”, które dały tak odmienne efekty w Taiszsan. Eksplozja kosztów przy realizacji inwestycji Olkiluoto (w Finlandii) doprowadziła Areva, „narodowego czempiona” sektora nuklearnego Francji, do upadłości.”

Trudności z uzyskaniem finansowania dla inwestycji w energetykę jądrową

Koncern EDF, który przejął aktywa Areva, nie ma tyle mocnego bilansu, by podjąć się finansowania nowych projektów inwestycyjnych, nawet po otrzymaniu zastrzyku środków publicznych w kwocie 4,5 miliarda euro. Jednocześnie zdolność rządu francuskiego do zaciągania nowych kredytów jest ograniczona ze względu na już obecnie zbyt wysoki poziom zadłużenia.

Co gorsza, z powodu regulowanych cen, po których EDF zmuszony jest sprzedawać wyprodukowaną przez siebie energię, koncern nie może odzyskać od swoich europejskich klientów pełnej wartości energii w obciążeniu podstawowym, którą dostarcza.

Jeśli chodzi o globalnych inwestorów, którzy mogliby zapewnić środki finansowe potrzebne EDF, nie chcą oni angażować się w projekty inwestycyjne, które same w sobie są ryzykowne, a także — pomimo nienagannych statystyk dotyczących bezpieczeństwa francuskich reaktorów nuklearnych — mają nieprzejednanego wroga w postaci coraz potężniejszych w Europie Zielonych.

Ze względu na te ograniczenia, rząd (francuski) ogłosił skromy plan, który przewiduje budowę sześciu dodatkowych reaktorów w przyszłości. Z wyjątkiem ukończenia Flamanville, nie podjęto jednak jeszcze żadnych decyzji dotyczących realizacji konkretnych inwestycji. Przy czym pracom nad kolejną generacją reaktorów — które są już bardzo zaawansowane w Chinach — nadano we Francji po cichu niższą rangę. Co pozwala przypuszczać, że nie będzie reaktorów czwartej generacji zaprojektowanych we Francji.

Potęga technologiczna Francji (i generalnie tzw. „Zachodu”) chyli się upadkowi, a Chiny są oczywiście gotowe zająć opuszczone przez Europę miejsce.

Wszystko to ma daleko idące konsekwencje dla Francji. Począwszy od końca lat 50-tych XX wieku francuskie firmy zaczęły odnosić sukcesy w szeregu dziedzinach zaawansowanych technologii, dzięki opracowaniu lub nabyciu raczej prostych konstrukcji (na przykład reaktora wodnego ciśnieniowego Westinghouse, myśliwca odrzutowego Mirage, czy pociągu dużych prędkości TGV), które następnie ulepszyły w ramach ich produkcji na wielką skalę.

Ten okres to już przeszłość. Wszystko wskazuje na to, że Francja ma trudności z realizacją niemal każdego projektu (technologicznego), który podejmuje.”

Kłopoty Francji mają jednak także międzynarodowe implikacje. Bardzo poważne.

- „Niedawno Międzynarodowa Agencja Energetyczna doszła do wniosku, że istnieją „przekonywujące” argumenty za energetyką nuklearną w Europie, „nawet jeśli tempo spadku kosztów energii wiatrowej i fotowoltaicznej ulegnie przypieszeniu”. Jednak są małe szanse na to, aby wspomniane argumenty wzięły górę i za 10-20 lat w krajach (szeroko pojętego) Zachodu prawdopodobnie nie będzie już żadnych dostawców cywilnych elektrowni jądrowych, być może z wyjątkiem Korei Południowej i Japonii.

- W międzyczasie Chiny zdobywają przewagę, która zabetonuje ich globalną dominację technologiczną i przyniesie ważne korzyści mnożnikowe dla jej programu wojskowego, w tym dla chińskiej atomowej floty wojennej, która jest bardzo szybko rozbudowywana.

- Wraz ze wzrostem chińskiego eksportu technologii nuklearnej, wzrośnie także ryzyko rozprzestrzeniania się (broni jądrowej)

- Żaden z tych argumentów nie przekona organizacji ekologicznych, którym udało się zniszczyć — w jednej zachodniej demokracji po drugiej — jedyny sektor (energetyki), które jest w stanie zapewnić niezawodną niskoemisyjną produkcję energii elektrycznej.

- Z drugiej strony, nie ma też jakichkolwiek szans na to, aby chiński rząd pozwolił tym samozwańczym zbawcom ludzkości stanąć Chinom na drodze. Tym większa szkoda tego wszystkiego.”

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Ambicje klimatyczne przywódców Unii Europejskiej są powszechnie znane, jednak nie wynika z nich wiele poza wszechobecną propagandą klimatyczną w mediach. Opisywany dzisiaj przypadek francuskiego sektora energetyki jądrowej dobitnie pokazuje, że unikalna technologia produkcji wymaga nie tylko wiele wysiłku przy budowie nowoczesnych siłowni, ale także przy ich utrzymaniu i dalszym rozwijaniu. Ideologiczne zaś zaślepienie unijnych włodarzy sprawia, że nie są oni w stanie sprostać rosnącej potędze ekonomicznej i przemysłowej państw Azji Wschodniej. Proponowane zaś działania – typu „Europejski Zielony Ład” – budzą szczery entuzjazm w Turcji, Indiach, Chinach czy Indonezji, które nie mogą się doczekać kolejnych europejskich koncernów, które będą uciekały z produkcją przemysłową na Bliski i Daleki Wschód.

Ustaleniom Rady Europejskiej z dnia 12 grudnia br. poświęcimy osobny artykuł, gdyż zawarte tam uzgodnienia mają charakter wręcz rewolucyjny i skutkować będą trwałą marginalizacją Europy w nadchodzących latach. Wbrew rządowemu optymizmowi, Polska niczego nie ugrała w sprawie „neutralności klimatycznej”, a jedynie uzyskała polityczną obietnicę dłuższego okresu przejściowego. Kolejny raz daliśmy się ograć.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Izabela Kloc, „Premier Morawiecki wywalczył rabat klimatyczny dla Polski!”, wPolityce, 13 grudnia 2019 - https://wpolityce.pl/gospodarka/477549-premier-morawiecki-wywalczyl-rabat-klimatyczny-dla-polski

[2] Henry Ergas, „The French nuclear revolution is rusting away”, The Australian, 6 grudnia 2019, przedrukowany tutaj: https://stopthesethings.com/2019/12/08/french-devolution-china-embraces-reliable-affordable-nuclear-as-france-lets-it-slide/