^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

logo stop wiatrakom miniW dniu 26 czerwca br. opublikowaliśmy pismo prof. Barbary Lebiedowskiej do posła Marka Opioły w związku z żenującą odpowiedzią Ministerstwa Środowiska na interpelację nr 12766 w sprawie farm wiatrowych. link Głos w tej sprawie zabrał również dr Witold Jaszczuk (Liga Walki z Hałasem), którego list otwarty zamieszczamy poniżej w całości. Cała sprawa bulwersuje nas o tyle mocno, że przez półtora roku Ministerstwo Środowiska nie zrobiło nic, kompletnie nic w sprawie uregulowania zasadniczej kwestii obecnie funkcjonujących elektrowni wiatrowych, tj. ustalenia dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku dla tych urządzeń. Jest to zaniechanie, które musi zostać naprawione. Inaczej będzie tak jak do tej pory, czyli źle.

Szanowny Panie Pośle,

Sprawa Pana interpelacji nr 12766 dotarła do mnie od Stowarzyszeń ludzi poszkodowanych przez wiatraki. Uznałem po przeczytaniu odpowiedzi na tę interpelację, że konieczne jest szerokie naświetlenie podjętej problematyki w postaci listu otwartego przydatnego do Pana dalszych działań i działań Stowarzyszeń, szczególnie teraz - w chwili zgłoszenia do konsultacji społecznych nowego projektu nr 2.6- 16.06.2017 r. o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw i tym samym nowelizacji ustawy z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12299905/katalog/12442269

Uważam, że odpowiedź z Ministerstwa Środowiska jest wymijająca, wymaga wyjaśnień i w zasadzie nie odpowiada na większość Pana pytań, zadanych jasno i konkretnie. Sformułował je Pan Poseł następująco:

- kiedy zostaną wprowadzone normy prawne dotyczące ustalenia norm dla pomiaru hałasu generowanego przez wiatraki inwestycji farm wiatrowych do środowiska?

- kiedy zostaną wprowadzone normy prawne dotyczące ustalenia wartości dopuszczalnych dla hałasu generowanego przez turbiny wiatrowe? Czy w Ministerstwie prowadzono pomiary tego hałasu? Jakie były wyniki tych pomiarów?

- kiedy zostaną wprowadzone normy prawne umożliwiające ocenę na poziomie prognozowania hałasu dotyczące turbin wiatrowych?

- ile kontroli hałasu powodowanego przez farmy wiatrowe przeprowadzono w latach 2015-2016 w Polsce? Jakie były wyniki tych kontroli?"

W mojej ocenie na trzy pierwsze pytania odpowiedzi nie było wcale. Na pytanie czwarte jest odpowiedź, która wymaga opisu, gdyż z punktu widzenia pomiarowego jest dość absurdalna i tendencyjna. Tu wina być może leży po stronie organów inspekcji dokonujących pomiarów środowiskowych, jednak od merytorycznych urzędników Ministra Środowiska należy oczekiwać krytycznej oceny takich "pomiarów", a od Ministra - niewysyłania takich "pseudo-odpowiedzi" do Marszałka Sejmu, przez wzgląd na autorytet urzędów nadawcy i odbiorcy.

Hałas turbin wiatrowych

Chcę pokrótce opisać zjawiska i problemy towarzyszące hałasowi turbin wiatrowych i pomiarom hałasu, aby na koniec wrócić do dość dziwnej odpowiedzi na pytanie czwarte.

  1. Hałas turbin wiatrowych zarówno słyszalny jak i niesłyszalny (infradźwiękowy) powoduje irytację, zakłóca sen, a tym samym obniża skuteczność systemu immunologicznego człowieka w zwalczaniu zagrożeń chorobowych i nowotworowych. Hałas jest uciążliwością, a każda stale działająca w dzień i w nocy uciążliwość staje się szkodliwa dla większości najważniejszych organów człowieka i zwierzęcia. Dźwięki słyszalne typowe dla turbin wiatrowych są z wielu powodów najbardziej odczuwalne w porze nocnej, co przyczynia się do zakłócenia snu.
  2. Pracujące turbiny wiatrowe są źródłem emisji infradźwięków. Infradźwięki to wszystkie dźwięki poniżej progu słyszalności, tj. poniżej 16 Hz. Jest to nie do końca ścisłe zdefiniowanie, gdyż przy dostatecznie wysokich poziomach ciśnienia akustycznego infradźwięki odbierane są przez ucho i układ przedsionkowy ucha, a także receptory czułe na wibracje. Receptory te nazywane mechanoreceptorami - odbierają bodźce mechaniczne i są zlokalizowane w skórze oraz organach prawie całego ciała. 2 Infradźwięki rozchodzą się w środowisku na znaczne odległości, gdyż są bardzo słabo tłumione przez powietrze i grunt. Przenikają także słabo tłumione przez przegrody budowlane (okna, ściany, stropy), szczególnie w starszym, drewnianym budownictwie wiejskim. W przypadku farm wiatrowych badania wykazują, że infradźwięki odczuwalne mogą być w promieniu do paru kilometrów od turbiny. Wyniki międzynarodowych badań naukowych dotyczących oddziaływania na organizmy ludzkie dźwięków o niskich częstotliwościach oraz infradźwięków generowanych przez turbiny wiatrowe potwierdzają, że po dłuższym okresie oddziaływania mogą prowadzić do powstania m.in. depresji, agresywności, bezsenności i licznych chorób układu nerwowego, układu krążenia i układu pokarmowego. Prace na ten temat są bardzo liczne na całym świecie, ale chyba zupełnie nieznane w naszym Ministerstwie Środowiska. Najważniejsze publikacje zostały zebrane przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny, a ich spis jest stale dostępny na stronie internetowej Instytutu pod linkiem: http://www.pzh.gov.pl/wp-content/uploads/2016/03/Stanowisko-NIZP-PZH-Farmy-wiatroweBibliografia.pdf  

Stanowisko NIZP-PZH w sprawie farm wiatrowych

Wykorzystując wieloletnie doświadczenia w zakresie skutków zdrowotnych hałasu środowiskowego NIZP-PZH opracował i opublikował w roku 2016 stanowisko w sprawie farm wiatrowych. Jest ono jednoznaczne i powinno być obowiązujące w Polsce, a na pewno znane i przestrzegane przez urzędników Ministerstwa Środowiska. Zacytuję jego obszerny fragment w całości:

„Zdaniem Instytutu, obecnie obowiązujące w Polsce przepisy prawne (w zakresie czynników ryzyka obejmujące w praktyce jedynie poziom hałasu), nie tylko nie są odpowiednie dla tego rodzaju obiektów, jakimi są turbiny wiatrowe, ale również nie gwarantują w wystarczającym stopniu ochrony zdrowia publicznego. Stosowana obecnie metodyka do oceny oddziaływania farm wiatrowych na środowisko (w tym zdrowie ludzi) nie może być stosowana powyżej 5 m/sek. prędkości wiatru. Ponadto, nie uwzględnia pełnego zakresu częstotliwości (w szczególności niskich częstotliwości) oraz poziomu uciążliwości.

Zdaniem Instytutu, ze względu na obecny brak kompleksowych uregulowań prawnych dotyczących oceny ryzyka zdrowotnego związanego z funkcjonowaniem farm wiatrowych w Polsce, pilną potrzebą staje się opracowanie i wdrożenie kompleksowej metodyki, według której określana by była pośrednio odpowiednia odległość turbin wiatrowych od miejsc zamieszkania. (podkreślenie W. J.) Metodyka ta powinna uwzględniać wszystkie wymienione powyżej potencjalne czynniki ryzyka, a jej wynik powinien odzwierciedlać najmniej korzystną sytuację. Metodyka ta powinna uwzględniać poza ukształtowaniem terenu i sposobem jego zagospodarowania również rodzaj, typ, wysokość i liczbę turbin danej farmy oraz lokalizację innych farm wiatrowych w pobliżu. Podobne rozwiązania prawne mające na celu ocenę wielokryterialną, wykorzystujące złożone algorytmy numeryczne, są obecnie stosowane na świecie.

Instytut zdaje siebie sprawę, że ze względu na różnorodność czynników i skomplikowany charakter takiego algorytmu, opracowanie go w krótkim czasie może być bardzo trudne. Dlatego skutecznym i prostszym rozwiązaniem wydaje się być przyjęcie minimalnej odległości turbin wiatrowych od zabudowań przeznaczonych na pobyt stały. Kryteria odległościowe są również powszechnym rozwiązaniem normatywnym. Mając powyższe na uwadze, do chwili opracowania kompleksowej metodyki oceny oddziaływania przemysłowych farm wiatrowych na zdrowie ludzi, Instytutu zaleca 2 km, jako minimalną odległość turbin wiatrowych od zabudowań. Zalecana wartość wynika z krytycznej oceny publikowanych wyników badań w recenzowanych czasopismach naukowych w zakresie wszystkich potencjalnych czynników ryzyka dla przeciętnych odległości podawanych najczęściej w granicach:

  • 0,5-0,7 km, często uzyskiwanej w wyniku obliczeń, dla której poziom hałasu (dBA) spełnia obowiązujące obecnie wartości dopuszczalne (bez uwzględnienia poprawek ze względu na impulsowy //tonalny /modulowany charakter emitowanego hałasu),
  • 1,5-3,0 km, wynikającej z poziomu hałasu z uwzględnieniem modulacji i niskich częstotliwości oraz infradźwięków,
  • 0,5-1,4 km, związanej z możliwością wystąpienia awarii turbiny w postaci upadku urwanej łopaty wirnika lub jego fragmentu (w zależności od wielkości fragmentu i charakteru lotu, prędkości wirnika oraz wielkości i rodzaju turbiny),
  • 0,5-0,8 km, gdzie występuje możliwość odrywania się kawałków lodu od wirników (w zależności od kształtu i masy lodu, prędkości wirnika oraz wielkości i rodzaju turbiny),
  • 1,0-1,6 km, z uwzględnieniem poziomu uciążliwości hałasu (od 4% do 35% populacji przy hałasie 30-45 dBA) dla osób mieszkających w sąsiedztwie farm wiatrowych,
  • odległości 1,4-2,5 km, związanej z prawdopodobieństwem zakłócenia snu (przeciętnie od 4% do 50% populacji przy hałasie 30-45 dBA),
  • 2,0 km, związanej z wystąpieniem potencjalnych skutków psychologicznych wynikających z istotnych zmian w krajobrazie (przyjęto przypadek, gdy turbina wiatrowa jest dominującym elementem krajobrazu, a ruch obrotowy wirnika jest wyraźnie widoczny i dostrzegany przez człowieka z każdego miejsca),
  • 1,2-2,1 km, dla występowania efektu migotania cieni (dla przeciętnej w Polsce łącznej wysokości turbiny wiatrowej wraz z wirnikiem od 120 do 210 m).
  • W swoich opiniach Instytut również brał pod uwagę rekomendowane odległości turbin wiatrowych od zabudowań podawane zarówno przez ekspertów, naukowców oraz jednostki rządowe i samorządowe na świecie (najczęściej w granicach 1,0-5,0 km." http://www.pzh.gov.pl/stanowisko-narodowego-instytutu-zdrowia-publicznego-panstwowegozakladu-higieny-w-sprawie-farm-wiatrowych/

Wymijająca odpowiedź na interpelację

W odpowiedzi na Pana interpelację czytamy: „Równocześnie należy wskazać, że w świetle ogólnie dostępnych badań i literatury nt. akustycznego oddziaływania na środowisko farm wiatrowych brak jest jednomyślności co do potrzeby ustanowienia odrębnych akustycznych standardów jakości środowiska dla farm wiatrowych."

Można bez ryzyka postawić tezę, że w żadnej sprawie, w której są sprzeczne interesy grup społecznych - nie będzie jednomyślności. Nie zwalnia to jednak od merytorycznej oceny zjawisk tym bardziej, że w raporcie NIK z dnia Nr ewid. 131/2014/P/13/189/LWR: "Lokalizacja i budowa lądowych farm wiatrowych", przekazanego także do Ministra Środowiska, znajdują się jednoznaczne sugestie dla Ministra o rozważenie podjęcia inicjatywy legislacyjnej w zakresie:

  • "zmiany rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku, poprzez określenie dopuszczalnych poziomów hałasu infradźwiękowego w środowisku,
  • określenia metodologii oceny poziomu hałasu emitowanego przez elektrownie wiatrowe w czasie ich optymalnej eksploatacji."

Wedle mojego stanu informacji żadne z tych zaleceń NIK nie zostało przez MŚ zrealizowane mimo upływu trzech lat.

W Polsce nie ma służb dokonujących pomiaru hałasu na wezwanie mieszkańców (np. wyspecjalizowanej policji ekologicznej) i bez uprzedniego powiadamiania kontrolowanego podmiotu. Skutkiem tej zamierzonej luki prawnej nie ma możliwości wiarygodnego i miarodajnego kontrolowania hałasu w dzień ani w nocy. Jest to sytuacja celowa, patologiczna, stymulująca samowolę w emisji zanieczyszczeń przy braku ochrony interesów obywateli. Próby podejmowane przez organizacje ekologiczne (np. Zielone Mazowsze) zostały pominięte, zbagatelizowane w myśl zasady „jest dobrze i nie ma po co zmieniać". A jest dobrze wyłącznie dla zanieczyszczających środowisko i bardzo źle dla obywateli.

W raportach opisujących oddziaływanie turbin na środowisko, wykonywanych na zlecenie inwestorów, przywoływane są standardy jakości środowiska w zakresie emisji hałasu, określone przez dopuszczalne poziomy hałasu. Dopuszczalny hałas w środowisku określa rozporządzenie Ministra Środowiska. Dopuszczalne poziomy hałasu zależą od rodzaju źródła oraz funkcji i przeznaczenia terenu. Hałas wiatraków mierzony jest (niestety!) zgodnie z metodyką opisaną w rozporządzeniu (Dz. U. z 2014 r., poz. 1542) - rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 30 października 2014 r. w sprawie wymagań w zakresie prowadzenia pomiarów wielkości emisji oraz pomiarów ilości pobieranej wody". W rozporządzeniu z dnia 22 stycznia 2014 r. „w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku" (Dz. U. 2014 poz. 112) nie ma tablic dopuszczalnego hałasu turbin, ale są od wielu lat tablice dopuszczalnego hałasu linii energetycznych.

Metodyka opisana w rozporządzeniu nie jest dostosowana do obiektów takich jak elektrownie wiatrowe z szeregu powodów:

a) ograniczenie prędkości wiatru w warunkach pomiarowych do poniżej 5 m/s uniemożliwia pomiary hałasu elektrowni wtedy, gdy turbina działa z pełną mocą i hałasuje najbardziej (turbina rusza bowiem dopiero przy prędkości wiatru ok. 3- 4 m/s, a pełną moc rozwija przy prędkości powyżej 12 m/s); (Oczywiście prędkość wiatru na poziomie osi rotora jest zwykle większa niż na poziomie 4 m nad ziemią, ale rozporządzenie nie odnosi się w ogóle do tego problemu.)

b) istnieje znacząca zależność między prędkością wiatru i hałasem turbiny (jej mocą akustyczną) - różnice są rzędu 10 dB; (Z powyższych zależności wynikają drastyczne przekroczenia dopuszczalnych poziomów hałasu, gdy wiatr przekroczy owe opisane w metodyce 5 m/s.)

c) w metodyce tej nie opisuje się pomiarów hałasu turbin, a w szczególności nie wymienia się poprawek dla hałasu impulsowego turbin, opisywanego też w publikacjach jako hałas tonalny czy modulowany; Z analizy dostępnej literatury światowej wynika, że poprawka o wartości 12 dB dodawana do wyniku pomiaru równoważnego poziomu dźwięku impulsowego, typowa dla dźwięku impulsowego o dużej energii, może być w przypadku turbin zawyżona. Jej wartość odpowiednia dla tego przypadku powinna zostać ustalona przez specjalistów akustyków.) Trzeba dodać, że dotychczas Minister Środowiska w rozporządzeniach pomija całkowicie taką poprawkę.)

d) dotychczasowe normatywy dopuszczalnych poziomów dźwięku w środowisku zawierają tylko dźwięki skorygowane charakterystyką częstotliwościową A, które są niewystarczające w przypadku turbin wiatrowych. Co prawda w ustawie "Prawo ochrony środowiska" opublikowanej po ostatnich zmianach w Dz. U. z 2017 r., poz. 519, w rozdziale zawierającym definicje w art. 3 p. 5 napisano, że jako hałas — rozumie się dźwięki o częstotliwościach od 16 Hz do 16 000 Hz, ale zaraz potem w p. 26a wprowadza się poziom dźwięku A skorygowany charakterystyką A, czyli w praktyce częściowo pomijane są dźwięki w zakresie 100 Hz - do 16 Hz, ze względu na przebieg charakterystyki korekcyjnej A;

Cechą charakterystyczną hałasu turbin wiatrowych jest bardzo duża zawartość dźwięków niskoczęstotliwościowych w całkowitym widmie hałasu. Dźwięki niskoczęstotliwościowe (16 do 100 Hz) i infradźwięki (poniżej 16 Hz) dominują w widmie hałasu turbin i choć są bardzo szkodliwe dla ludzi, są eliminowane z wyników pomiarów właśnie skutkiem stosowania charakterystyki korekcyjnej A. Niestety szkodliwe są nie tylko dźwięki słyszalne, ale także niesłyszalne aż do infradźwięków włącznie.

Warto tu wspomnieć dla niespecjalistów, że korekcja A powoduje zaniżanie wyników pomiarów hałasu przykładowo: o częstotliwości 50 Hz - 1000 razy, a hałasu o częstotliwości 20 Hz aż 100 000 razy! Jest więc nieprzydatna do pomiarów hałasu turbin wiatrowych. Nie ma to jednak żadnego odzwierciedlenia w obowiązujących przepisach, co czyni je niedostosowanymi do potrzeb, prawdopodobnie celowo, gdyż problem jest podnoszony przez akustyków i lekarzy od co najmniej 10 lat.)

e). w odpowiedzi na Pana interpelację jest zdanie dotyczące obliczeń propagacji hałasu: "Norma PN ISO 9613-2 jest powszechnie stosowana w dostępnych na rynku oprogramowaniach, które pozwalają na wykonanie obliczeń zgodnych z jej algorytmami. Wyniki tych obliczeń, przy prawidłowym doborze danych wejściowych, są miarodajne i nie budzą wątpliwości."

To poważny błąd merytoryczny, bo obliczenia przeprowadzone zgodnie z cytowaną normą powinny budzić wątpliwości i to zasadnicze! W obliczeniach projektowych zasięgu hałasu turbin powinien być także uwzględniany hałas z zakresów: niskoczęstotliwościowego i infradźwiękowego, a nie ograniczanie go, jak to ma miejsce - do zakresu powyżej 63 Hz. Hałas niskoczęstotliwościowy i infradźwiękowy dominuje bowiem w widmie hałasu turbiny wiatrowej. Nawet w ustawie "Prawo ochrony środowiska" pisze się o hałasie od 16 Hz, a także wprowadza się pojęcie, że hałas to "ciągły, ustalony dźwięk" (art. 3 p. 32b) - podczas gdy hałas turbin jest nieciągły, bardzo głęboko modulowany i zawiera w widmie impulsy o częstotliwości infradźwiękowej ok. 1 Hz, generowane przez ramiona śmigła wchodzące w cień wieży i drgające wówczas poosiowo. W gronie specjalistów kwestionowana jest coraz częściej w ogóle przydatność normy PN-ISO 9613-2 "Akustyka - Tłumienie dźwięku podczas propagacji w przestrzeni otwartej. Ogólna metoda obliczania" do obliczeń hałasu pochodzącego od turbin wiatrowych. Wiadomo bowiem o ograniczeniach tej normy, która ma zastosowanie dla źródeł zainstalowanych do wysokości 30 m. Turbiny wiatrowe są obecnie kilkakrotnie wyższe.

Według ISO 9613-2 błąd metody obliczeniowej tłumienia dźwięku w przestrzeni wynosi ±3 dB, dla wysokości źródła nad powierzchnią ziemi w zakresie 0...30 m i odległości między źródłem hałasu i punktem obserwacji 10... 1000 m. Dla źródeł zainstalowanych wyżej i dalej, błąd ten może być jeszcze większy. Oznacza to, że obliczona wartość np. 42 dB (w nocy) może wynosić w rzeczywistości 45 dB i dlatego graniczne dopuszczalne izofony nie mogą przekraczać wartości 42 dB (lub 37 dB dla obszarów zabudowy jednorodzinnej - jeśli przyjmujemy dotychczasowe, wadliwe wartości dopuszczalne poziomu dźwięku.

Na etapie obliczeń należy zwrócić uwagę, że w polskim klimacie przez wiele tygodni w roku występują temperatury ujemne, ziemia bywa zmrożona bez pokrywy śnieżnej. Także z tego powodu nie jest dopuszczalne przyjmowanie w obliczeniach współczynnika gruntu G > 0. (Współczynnik G to bezwymiarowy parametr opisujący strukturę gruntu. Im bardziej porowate podłoże tym większa jest jego wartość, co korzystnie wpływa na tłumienie dźwięku. Wartość G jest zawarta między 0 a 1.)

Niestety w większości znanych mi raportów oddziaływania na środowisko zakładane są wartości zbliżone nawet do 1. Mimo braku merytorycznego uzasadnienia dla takich obliczeń inwestycje są uzgadniane, co sygnalizuje niskie kompetencje pracowników i kierownictw RDOŚ oraz niestosowanie się do wytycznych Departamentu Ocen Oddziaływania na Środowisko GDOŚ z dnia 31.07.2013 r. (pismo znak DOOŚoal.400.11.2013). Stosowanie współczynnika gruntu większego od 0 , np. 0,7 - powinno dyskwalifikować zawodowo akustyka sporządzającego raport, a także urzędnika uzgadniającego tę inwestycję.

f). na marginesie zagadnień związanych z obliczeniami zasięgu hałasu turbin trzeba napiętnować szeroko stosowaną metodę oszustw w postaci deklarowanego ograniczania mocy akustycznej turbin w nocy, które jest zabiegiem propagandowym w stosunku do mieszkańców terenów zanieczyszczonych hałasem, a także w stosunku do urzędników RDOŚ i PPIS, często bezkrytycznie to akceptujących, aby nakłonić ich do uzgadniania inwestycji, które uzgodnione być nie powinny. Nie ma bowiem w Polsce możliwości urzędowej kontroli takiego "optymalizowania" hałasu, a sam proces chyba nigdzie nie został wdrożony (poza papierowymi deklaracjami). Obniżenie mocy akustycznej oznacza bowiem tożsame obniżanie mocy elektrycznej turbiny, a to nie opłaca się operatorowi turbiny i dlatego nie wdraża on tej metody.

Podsumowując - jeśli moc akustyczna wiatraka i mała odległość od terenów chronionych wskazują na możliwość przekraczania dopuszczalnego poziomu dźwięku w nocy - to taka inwestycja nie powinna być uzgodniona w tej lokalizacji! Dodatkowym argumentem jest brak możliwości skontrolowania wypełniania decyzji ograniczania nocą mocy akustycznych i brak służb mogących to kontrolować. Urzędnicy RDOŚ powinni mieć tego świadomość i zapewne ją mają, co nie oznacza, że z wiedzy tej robią użytek. W takich sytuacjach pojawiają się przesłanki korupcyjne (co wynika z raportu NIK). Deklarowanie ograniczania mocy akustycznej turbin to naciąganie wyników obliczeń do potrzeb inwestora. Turbina pracująca z maksymalną mocą elektryczną ma równocześnie maksymalną moc akustyczną, a kąty natarcia śmigła są optymalne. Odregulowanie kątów natarcia śmigła powoduje zmniejszenie wydajności turbiny i jej cichszą pracę. Niestety spada wówczas moc generowanego prądu i dlatego wariant jest fikcyjny, gdyż nieopłacalny.

Podsumowanie

Na zakończenie należy odnieść się do opisanych w odpowiedzi na interpelację kontroli ponadnormatywnego hałasu. W odpowiedzi można znaleźć zdania:

„Ogółem, w latach 2015-2016, wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska skontrolowali 45 farm wiatrowych, przeprowadzając 47 kontroli. ( ... ) Z powyższego wynika, iż w 2015 r. większość przeprowadzanych kontroli farm wiatrowych, wywołana była skargami na ich funkcjonowanie. W przypadku 21 kontroli farm wiatrowych przeprowadzonych w 2015 r., 15 kontroli (71,4%) przeprowadzono z pomiarami hałasu emitowanego do środowiska. W żadnym przypadku nie stwierdzono przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu, określonego rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku (Dz. U. z 2014 r., poz. 112), w związku z powyższym wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska nie mieli podstaw do występowania do właściwych organów, o wydanie decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu. W 2016 r., na 16 kontroli przeprowadzonych z pomiarami hałasu, w przypadku jednej farmy wiatrowej zlokalizowanej na terenie województwa zachodniopomorskiego, stwierdzono przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu określonego ww. rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 r. W związku z powyższym Zachodniopomorski WIOŚ przekazał do 7 Starosty Stargardzkiego wyniki pomiarów hałasu, które były podstawą do wszczęcia postępowania administracyjnego w wyniku którego, dla prowadzącego farmę wiatrową wydana została decyzja o dopuszczalnym poziomie hałasu. W przypadku drugiej farmy wiatrowej zlokalizowanej na terenie województwa podlaskiego, posiadającej decyzję o dopuszczalnym poziomie hałasu, przeprowadzone pomiary hałasu wykazały przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu w porze nocy – w jednym punkcie pomiarowym przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu wynosiło 0,1 dB, a w drugim punkcie pomiarowym przekroczenie wynosiło 0,2 dB. ( ... )"

Ten fragment odpowiedzi wymaga skomentowania:

  1. inicjatywa pomiarów hałasu wyszła od osób poszkodowanych, którym hałas dokuczał w takim stopniu, że zdecydowali się wejść na trudną drogę doprowadzenia do pomiarów środowiskowych przez WIOŚ;
  2. pomiary przeprowadzono zapewne zgodnie z obowiązującymi przepisami, to znaczy po uprzednim powiadomieniu prowadzącego instalację, a więc dając mu czas na przygotowanie takich nastaw turbin, aby generowały możliwie najmniejszy hałas.

To praktyka nagminna, a przejawem wyjątkowej arogancji prowadzącego instalację było całkowite zatrzymanie turbin we wsi Suczki koło Gołdapi w dniu, gdy niemiecki właściciel farmy dowiedział się o wyjazdowym posiedzeniu podkomisji sejmowej z udziałem akustyka z aparaturą pomiarową. Zmiany nastaw turbin dokonuje się zdalnie tak, że prowadzący pomiary nawet tego nie wiedzą. Aby pomiar był rzetelny powinny być podane oprócz wyniku w dB - odległości punktów pomiarowych od źródła dźwięku, prędkość wiatru na wysokości 4 m oraz 10 m nad ziemią jak i chwilowa moc generowana przez turbinę oraz temperatura otoczenia i ciśnienie atmosferyczne. Wszystkie te czynniki mają decydujący wpływ na generowanie hałasu i proces jego tłumienia w powietrzu między turbiną a punktem pomiarowym. Takich danych w opisie pomiarów brak, a więc wyniki pomiarów są bezwartościowe. Spotykałem się w raportach oddziaływania turbin na środowisko z pomiarami przy prędkościach wiatru 1,2 oraz 1,4 m/s (a więc zgodnie z metodyką!), co oznaczało praktyczny bezruch turbin lub pracę ich daleko od punktu znamionowego charakterystyki generacji prądu. Takie pomiary są kpiną, a jednak są równocześnie zgodne z obowiązującymi przepisami.

Uzyskane pomiarowo przekroczenia dla opisanej farmy w województwie podlaskim, przytaczane w odpowiedzi, są całkowicie niewiarygodne. Jak można podejmować decyzje administracyjne w oparciu o pomiary wartości rzędu 45 lub 55 dB, przy tle akustycznym zawsze szybkozmiennym w środowisku, gdy wynik przekracza o 0,1 dB granicę dopuszczalną? Chcę tu powtórzyć, że modulacja tego dźwięku jest na poziomie kilku decybeli, tło w środowisku jest niestabilne, a błąd pomiaru jest nie mniejszy niż owo przekroczenie. Takie wyniki to zapewne spełnienie oczekiwań prowadzącego instalację tym bardziej, że farma posiadała już (wg pisma z MŚ) decyzję o dopuszczalnym poziomie hałasu, czyli go przekraczała w przeszłości. Poza tym nie opisano czasu próbkowania hałasu. W przypadku turbiny czas zgodny z metodą (np. 60 sekund) nie ma żadnego sensu, bo zjawisko jest całkowicie niestabilne. O hałasie turbiny można mówić po analizie długotrwałego monitoringu w czasie gdy wiatr powoduje generację mocy znamionowej, a tego zapewne nie uczyniono (zgodnie z metodą, która nie nadaje się wbrew zapewnieniom MŚ do pomiaru hałasu turbin).

dr inż. Witold Jaszczuk,

wiceprezes Zarządu Głównego Ligi Walki z Hałasem

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

stopwiatrakom stopka 1