^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci z sejmuW dniu 26 lipca br. Senat RP debatował nad małą nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii (projekt poselski). Ustawa została już podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę i czeka na wejście w życie. Podczas debaty w Senacie głos zabrał senator sprawozdawca Grzegorz Peczkis (PiS), który wprost powiedział na czym polega problem z energetyką odnawialną. Dziękujemy za ten głos rozsądku.

Na łamach naszego portalu często publikujemy wypowiedzi osób znających się na energetyce, w tym szczególnie tej związanej z odnawialnymi źródłami energii. Prezentujemy kolejną wypowiedź senatora Grzegorza Peczkisa. Temat jest ciągle aktualny, gdyż w dalszym ciągu trwają prace nad rządowym projektem nowelizacji ustawy odległościowej, co nas bardzo niepokoi.

Senator Grzegorz Peczkis mówił:

(…) Beneficjentem tego (powiązania opłaty zastępczej z ceną rynkową zielonych certyfikatów – przypis redakcji) będzie odbiorca końcowy, beneficjentem tego będą obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, dlatego że… I tutaj, żeby to wyjaśnić, muszę obalić pewną tezę, wypowiedzianą już tutaj przez kolegę, drugiego sprawozdawcę. Proszę państwa, teza ta polegała m.in. mniej więcej na takim stwierdzeniu, że energia otrzymywana z odnawialnych źródeł energii może stać się nieopłacalna. Proszę państwa, ta energia od początku jej wytwarzania jest nieopłacalna. To znaczy energia ta nie ma kompletnie zbilansowania w rachunku ekonomicznym. Ta energia jest opłacalna dla wytwórców tylko dlatego, że jest bardzo głęboko dotowana, dotowana kosztem pozostałej energii sprzedawanej beneficjentom, czyli Polakom (wyróżnienie redakcji). I w związku z tym do ceny sprzedaży tej, w cudzysłowie, brudnej – jak państwo uważacie – energii z węgla dodajemy kolejne udziały procentowe. Za chwilę przedstawię w swoim wystąpieniu, jak to inni robią i dokąd zaszli. A więc dodajemy pewne procenty. Wszyscy państwo płacicie za to, że są czynione próby – bo to są próby, na razie niespecjalnie udane – wdrożenia polityki Unii Europejskiej w ramach odnawialnych źródeł energii do polskiej energetyki. To jest odpowiedź na pytanie drugie. Czyli beneficjentem będzie Polak. To jest ta osoba, która kupuje energię, odbiorca końcowy. To ci odbiorcy będą największymi beneficjentami. To oczywiście obala tezę, która została tu przed chwilą wypowiedziana, że cena energii wzrośnie. No właśnie nie wzrośnie. Chodzi właśnie o to, że dzięki tej poprawce cena energii u odbiorcy końcowego nie wzrośnie. (…) I to właśnie jest przedmiotem tej zmiany. Czyli chodzi o dbałość o tego odbiorcę końcowego, któremu te rachunki po prostu nie wzrosną. To jest korygowanie na bieżąco sytuacji, niezdrowej bardzo sytuacji, w której świadectwo pochodzenia… To jest jedna z form dotacji wytwarzania energii z odnawialnych źródeł. Ale to nie może być tak, że wytwórca, kosztem reszty społeczeństwa, będzie miał zapewnione na długo, długo do przodu wpływy, bez względu na to, co się będzie działo wokoło. To musi być na bieżąco regulowane, to musi być regulowane przez rynek. Notabene dla potrzeb rynku została założona giełda i te świadectwa miały być wymieniane na giełdzie. Ale to w ogóle nie działa, to jest fikcja. I dlatego trzeba to zmienić, właśnie z tego powodu.

(…) Jeżeli zaś mówimy… Pani pytała, dlaczego w związku z tym mamy rezerwy trzymać w węglu. Powody są dwa i są trywialne. Po pierwsze, węgiel jest paliwem, które jest stabilne i które posiadamy jako państwo, mamy jego zasoby na swoim terenie. Po drugie, obecnie jest to najtańsza forma produkcji energii na kontynencie europejskim (wyróżnienie redakcji).

Za chwilkę przytoczę dane dotyczące tego, jak tzw. zieloni Niemcy, którzy głoszą wszem i wobec kulturę zielonej energii, dewastują swoje środowisko naturalne, produkując, bazując na energetyce węglowej brunatnej. Państwo możecie się zżymać, więc przytoczę je od razu, odpowiadając oczywiście na pani pytanie. Proszę państwa, w wymiarze europejskim Niemcy odpowiedzialni są za 48,2% unijnego wydobycia węgla brunatnego. To jest ta najbardziej niechciana forma. W Polsce jest tylko 16,3% całego unijnego wydobycia. I tu jest odpowiedź, w jakim kierunku chcemy pójść.

I teraz druga odpowiedź, na pytanie, dlaczego nie da się pójść tylko w tę energię zieloną na obecną chwilę dostępną technologią. Dlatego, że ona nie daje podstawy, nie daje energii wtedy, kiedy ta energia jest potrzebna. Daje energię wtedy, kiedy albo świeci słońce w trakcie dnia… Ale nie zawsze, bo, proszę mi wierzyć, zresztą nie trzeba mi wierzyć, proszę spojrzeć na wykresy: bywają dni, kiedy słońce świeci za chmurami, a energia solarna wynosi zero. Tak samo jak bywają dni, kiedy po prostu wiatr nie wieje.

Walka Don Kichota z wiatrakami – najważniejszy „argument literacki” senatora z PO

Senator Marian Poślednik:

Ja mam pytanie do pana senatora Peczkisa. Bo odnoszę takie wrażenie i mam właśnie w związku z tym też pytanie… Czy nie wydaje się panu, że ostatnie działania rządu związane z ustawą o odnawialnych źródłach energii to jest walka z wiatrakami? My znamy już z literatury taką walkę z wiatrakami i wiemy, czym to generalnie się kończy. A moje pytanie jak gdyby wynika też z pana wcześniejszej wypowiedzi w kontekście tego, co się dzieje z produkcją odnawialnej energii w Niemczech. Miałem okazję niedawno być na wyjeździe studyjnym w Bawarii, gdzie 40% energii odnawialnej konsumują już na poziomie konkretnego powiatu, a mają plany, żeby to było do 60% w 2025 r., i nie boją się tych dni, w których nie wieje wiatr czy ewentualnie nie świeci słońce. Czy nie uważa pan jednak, że to jest błędny kierunek? To jest pierwsze pytanie.

I drugie. Czy był dyskutowany problem, który bardzo mocno nurtuje samorządy lokalne, i czy ewentualnie ma pan jakąś wiedzę na ten temat… Czy, a jeśli tak, to kiedy, będą kolejne nowelizacje ustawy, które rozwiążą problem podatku naliczanego przez gminy, który ciągle stanowi poważny kłopot, jeżeli chodzi o siłownie wiatrowe, które stoją na terenach gmin? Dziękuję uprzejmie.

Niemieckie rozwiązania zgubne dla polskiej gospodarki

Senator Grzegorz Peczkis:

Na pierwsze pytanie odpowiem panu słowami analizy Jakuba Wiecha, to jest analiza bardzo głęboka, analiza rynku niemieckiego. Rynek niemiecki w latach 2015–2016 zwiększył moce jednostek wiatrowych o 10%, a słonecznych o 2,5%. W 2016 r. ze źródeł tych wygenerowano o 1% mniej energii elektrycznej, a odpowiedzialna była za to pogoda. Innymi słowy, w ciągu 6 minionych lat Republika Federalna Niemiec zainwestowała w energetykę wiatrową i solarną 6 miliardów – miliardów, nie milionów – euro. Skutek tego jest taki – i to jest dalsza część analizy, poparta cytatami z niemieckich czasopism źródłowych – że Niemcy mają gigantyczny problem ze zbilansowaniem dwutlenku węgla. Dlaczego? Dlatego, że jeśli oni z dnia na dzień – a taki dzień został zarejestrowany – z uwagi na to, że prognozowane są bardzo korzystne wiatry, obniżają wydajność bloków węglowych o 82%, to nie ma możliwości, żeby te bloki taką regulacyjność wytrzymały, nie ma takich bloków. Nie ma też możliwości, żeby do atmosfery nie poszło wtedy znacznie więcej trujących substancji, niż gdyby te bloki produkowały energię tak, jak mają ją produkować, czyli nominalnie, optymalnie dla środowiska, idealnie. To jest bardzo istotne.(…)

Kampania antywęglowa odbija się na polskiej energetyce. Ta kampania jest prowadzona przez Niemcy medialnie, przy czym oni niestety w rzeczywistości nie obniżają swojego potencjału stałej energetyki węgla brunatnego, tego najbardziej brudnego. Proszę sobie wyobrazić, że w nocy podstawą energetyczną Niemiec jest 80–90% właśnie tej energii z węgla brunatnego. I to jest odpowiedź na pana pytanie.

Ostatnia sprawa: ceny. Ceny prądu u naszych zachodnich sąsiadów wzrosły w ciągu 10 lat o 47%. Niemcy w 2006 r. mieli jedną z najniższych cen energii w Europie, a dzisiaj mają tę cenę dwukrotnie większą niż cena we Francji, która jeszcze do niedawna – czyli za czasów, kiedy ja studiowałem – była podawana jako negatywny wzór w kontekście najwyższych cen w Europie. Do tego to prowadzi (pogubienie redakcji).

Jeżeli pan uważa, że te obliczenia są niewłaściwe, to podam panu jeszcze jeden argument. Największe koncerny energetyczne: koncern RWE oraz koncern E.ON… Koncern RWE w 2015 r. już zanotował 150 milionów straty, a koncern E.ON od dawna nie potrafi wyjść ze strat. Funkcjonują one tylko dlatego, że wspierają je bardzo silnie gospodarka i państwo niemieckie. Proszę państwa, nikt tak jak Polacy – i to powszechnie wiadomo – a w szczególności Prawo i Sprawiedliwość, nie są zwolennikami solidarnej, zjednoczonej Europy. I nikt tak jak my nie dąży do tego, żeby ta solidarność była zrównoważona i przekładała się na wszystkie aspekty życia, nie tylko wtedy, kiedy Europa chce nam coś sprzedać, ale również wtedy, kiedy my mamy coś Europie do zaoferowania. W związku z tym…

Ja takich liczb jeszcze kilka mam tu wyszczególnionych. Panie Senatorze, przykład Niemiec to jest zły przykład. Gdybyśmy poszli tą samą drogą, wpakowalibyśmy się w gigantyczne problemy, a koszty społeczne byłyby… Jak mówię, przedstawiłem tu konkretne dane, że społeczeństwo musi za to zapłacić. Społeczeństwo niemieckie stać było na to, żeby w przeciągu 6 lat wydać 6 miliardów euro. Przeliczcie to i zbilansujcie z polskim budżetem. I zapytajcie siebie, czy chcemy pójść tą drogą i produkować więcej zanieczyszczeń do środowiska naturalnego – co nie ulega wątpliwości, bo jest systematycznie monitorowane – i w przypadku tzw. pecha z pogodą produkować mniej energii. Dziękuję.

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Są rzeczy ważne i ważniejsze. Dzisiaj najważniejsza z nich to energetyka i to szeroko rozumiana (ropa, gaz, energia, ciepło). Czy to się komuś podoba czy nie, to tutaj bije serce realnej gospodarki. Kto kontroluje energetykę, ten kontroluje też państwo i całą gospodarką oraz koszty funkcjonowania przedsiębiorstw i konsumentów. Stąd też państwa poważne pilnują własnej energetyki jak klejnotów rodowych i nie pozwalają majstrować przy tym byle komu, nawet Komisji Europejskiej. Dobrym przykładem są tutaj Niemcy, które jakkolwiek intensywnie rozwijają OZE, to gdyby nie energetyka węglowa i elektrownie atomowe we Francji, to nie miałyby własnej energii. Na wiatraki trudno jest liczyć każdego dnia i każdej porze. Dlatego też cieszymy się, że senator Grzegorz Peczkis wykazał się dużym zrozumieniem problemów przed jakami stoi polska energetyka.

Poprzez casus rozwoju i funkcjonowania energetyki wiatrowej w Polsce widać jak w soczewce wszystkie działania podejmowane przez poprzednią ekipę rządową, która włożyła niezwykle dużo wysiłku w to, by nasz rynek energii podporządkować Niemcom i uzależnić od importu energii. To były działania świadome i prowadzone z premedytacją. Widzieliśmy to na własne oczy w Sejmie, w ministerstwach, samorządach i w sądach administracyjnych. Zewsząd było słychać tylko jedno – „zielona energia to przyszłość i postęp”. Pytanie się o koszty tego postępu było traktowane jako obraza majestatu i kończyło wszelkie dyskusje. Warto zatem sprawdzić kto za tym wszystkim stał. Kto tym kierował i ile zapłaciliśmy za „zieloną” energetykę dzięki ciężkiej pracy licznych lobbystów OZE. 

Kto stawia wiatraki, ten zbiera burzę

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

[1] http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,491,1.html

[2] http://av8.senat.pl/9Sen461

stopwiatrakom stopka 1