^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal prasowkaPKEE zajął negatywne stanowisko wobec projektu reformy unijnego systemu handlu emisjami CO2 zaproponowanej przez Parlament Europejski. Komitet wskazał, że zmniejszenie podaży uprawnień do emisji na rynku negatywnie odbije się na polskiej branży energetycznej, gdyż spowoduje to wzrost cen tych uprawnień, a w konsekwencji wzrost cen energii elektrycznej.

Przedstawiona przez PKEE analiza propozycji zmian systemu handlu uprawnieniami emisji CO2 nie pozostawia żadnych złudzeń, co do wyraźnego zaostrzenia polityki klimatycznej przez Unię Europejską. Skutkiem wycofania uprawnień do emisji o wartości 800 mln ton będzie znaczący wzrost ich ceny z obecnych 5 euro za toną do 15 euro w 2020 r. albo i więcej. Konsekwencją tego będzie zwiększenie kosztów funkcjonowania energetyki w całej Unii Europejskiej.

Komitet zwraca uwagę, że niezbędne jest stosowanie proporcjonalnych mechanizmów kompensacyjnych za każdym razem, gdy dochodzi do „zwiększenia ambicji” w zakresie polityki klimatycznej UE. W ten sposób, dodatkowe koszty związane z wdrożeniem zmian prawnych będą zrekompensowane dodatkowymi środkami umożliwiającymi modernizację sektora energetycznego.
W dniu 28 lutego br. odbędzie się kluczowe z punktu widzenia Polski głosowanie w Radzie Unii Europejskiej, gdzie zapadnie decyzja polityczna w sprawie przyjęcia lub odrzucenia tej reformy. Tak czy inaczej Polska może zostać przegłosowana.

082 0fot. Bruksela/ Siedziba Komisji Europejskiej - Pixabay

W razie niekorzystnego obrotu spraw, wiceminister Sałek już zapowiedział w Sejmie podczas posiedzenia Komisji ds. Unii Europejskiej, że polski rząd zaskarży całą reformę do Trybunału Sprawiedliwości.

„To (…) być albo nie być dla naszego kraju. I to nie są jakieś górnolotne moje wypowiedzi. To po prostu jest sprawa bytu. To jest autentycznie sprawa bytu narodowego, bezpieczeństwa energetycznego, bytu normalnego funkcjonowania gospodarki itd” – przekonywał Sałek.

Przedstawiciel MŚ zwrócił uwagę, że nie można mieć do Polski pretensji, że jest bogata w złoża węgla kamiennego i brunatnego, „tak jak nie można mieć pretensji do Arabii Saudyjskiej, że jest bogata w ropę naftową”.
„Te przepisy polityki klimatyczno-energetycznej UE, jeśli będą dla nas szkodliwe (…) to będziemy po prostu szli z tym do sądu” – podkreślał wiceminister Sałek.

Pseudo modernizacja przy pomocy OZE

Zgadzamy się z tym, że propozycje zmian w dyrektywie dotyczącej handlu emisjami CO2 (EU ETS) są newralgiczne z punktu widzenia interesów polskiej gospodarki i zmiany te dewastują naszą gospodarkę. W ten sposób wymuszana jest pseudo modernizacja energetyki, która rzekomo powoduje zmniejszenie emisji CO2 przez gospodarki krajów członkowskich UE. Upór, z jakim przepycha się te zmiany i nie szuka się racjonalnych rozwiązań umożliwiających rzeczywiste działania na rzecz ochrony przyrody, świadczy jedynie o tym, że zwolennikom „walki z klimatem” przez niszczenie energetyki konwencjonalnej brakuje już racjonalnych argumentów w tym sporze. Przegłosować można wszystko. Nie znaczy to jednak, że ma się rację.

Oczywistą rzeczą jest też to, że proponowane zmiany wejdą w życie, to projektowany przez Ministerstwo Energii „rynek mocy” nie wejdzie w życie, a nawet jeśli, to nie będzie w stanie zapewnić stosownej kompensacji finansowej energetyce konwencjonalnej niezbędnej do przeprowadzenia modernizacji źródeł wytwórczych lub ich budowy od zera. Już Komisja Europejska się o to postara. W ten właśnie sposób odbywa się proces podporządkowywania gospodarek z energetyką opartą o surowce naturalne gospodarkom opartą o silnie dotowaną energetyką odnawialną. Polski rząd w tej walce jest osamotniony w Europie, gdyż tylko my posiadamy własne surowce energetyczne w skali umożliwiającej pełną samowystarczalność energetyczną, a nawet eksport taniej energii.

Przyjęcie nowych rozwiązań w zakresie handlu emisjami CO2 stawia pod znakiem zapytania sens naszej obecności w strukturach Unii Europejskiej, gdyż koszty wdrożenia tych zmian doprowadzą do ruiny naszą energetykę, przez brak środków na modernizację i nowe inwestycje; doprowadzą do trwałego uzależnienia od importu energii elektrycznej oraz zdewastują obszary wiejskie przez wybudowanie tysięcy wiatraków tak jak w Niemczech. Tam wycina się lasy, by budować wiatraki. Czy na pewno tego chce rząd? OZE powinniśmy instalować, na zasadach wybiórczych i tylko tam, gdzie się to opłaca, czyli źródła geotermalne do ocieplania domów i turystyki oraz energetykę wodną dla poprawienia warunków wodnych czy transportowych, ale nic więcej.

Sadźmy lasy, nie budujmy wiatraków

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:
http://www.pkee.pl/pl,aktualnosci,4,aktualnosci,1,komentarz-pkee-na-temat-proponowanej-reformy-eu-ets,252
http://biznesalert.pl/salek-polska-zaskarzy-reforme-ets-jesli-bedzie-dla-nas-szkodliwa/

fundacja banner