^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

 

portal zielona energetykaPoczątkowy scenariusz był prosty. Było tylko kwestią czasu, kiedy nowoczesne gospodarki porzucą „brudzące” elektrownie węglowe, a potem uniezależnią się całkowicie od paliw kopalnych. W tym procesie mogły wystąpić co prawda pewne opóźnienia, ale przezwyciężenie kłopotów z „dotarciem się” nowego systemu energetycznego też nie wydawało się trudne. Artykuł zamieszczony na portalu agencji Reuters na początku sierpnia 2017 r. [1] wskazuje jednak, że spalanie węgla prawdopodobnie pozostanie trzonem niemieckiego zaopatrzenia w energię jeszcze przez dziesięciolecia.

Ten stan rzeczy kłóci się jednak - jak pisze dziennikarka Reutera - z ambicjami kanclerz Merkel, żeby Niemcy stały się  wzorem do naśladowania w walce ze zmianą klimatu. Hipokryzją też trąci ostra krytyka, z jaką kanclerz Niemiec odniosła się do deklaracji prezydenta Trumpa, że będzie wspierał odbudowę sektora węglowego i tworzenie w nim nowych miejsc pracy. Reuters cytuje byłego „Zielonego” posła do Bundestagu, który mówi, że: „Merkel... nie ma prawa krytykować fatalnej polityki tworzenia klimatu amerykańskiego prezydenta Trumpa... dane pochodzące z tego kraju [tj. Niemiec] mówią bowiem same za siebie". 

angela merkel 1123308 1280

fot. Pixabay/CC0 Domena publiczna

Dziennikarka Reutera zauważa też, że w trakcie obecnej kampanii przed wyborami federalnymi, które mają odbyć się 24 września br., Merkel unika drażliwego tematu eliminacji węgla, co może kosztować utratę dziesiątków tysięcy miejsc pracy. Za wyjątkiem Partii Zielonych, która chce wyeliminowania produkcji energii przy użyciu węgla do 2030 r., żadna inna z głównych niemieckich partii politycznych nie określiła horyzontu czasowego, w którym miałoby to nastąpić.

Obecnie Niemcy wydają każdego roku 20 mld euro na wspieranie OZE, a mimo to 40% energii elektrycznej wytwarzane jest z węgla, to znaczy, że licząc od 2000 r. udział energetyki węglowej udało się zmniejszyć tylko o 10 punktów procentowych (z poziomu 50%).

Prezes branżowego zrzeszenia importerów węgla (VDKi) powiedział ostatnio dziennikarzom, że węgiel „odgrywa wielką rolę w zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii w Niemczech i w Europie, i tak będzie jeszcze przez długi czas". Ponadto węgiel jest niezbędny dla funkcjonowania przemysłu stalowego w Niemczech. Niemcy są siódmym producentem stali na świecie, a branża ta zużywa 25% importowanego węgla.

Znaczenie importu węgla w Niemczech wynika z tego, że kraj posiada tylko zasoby węgla brunatnego, a węgiel kamienny musi być przywożony z zagranicy. Obecny miks energetyczny Niemiec wygląda w ten sposób, że 17% energii elektrycznej wytwarzanej jest przy użyciu importowanego węgla kamiennego, a dalsze 23% pochodzi z elektrowni pracujących na rodzimym węglu brunatnym.

Według prezesa niemieckiego zrzeszenia importerów węgla, udział samego węgla kamiennego w produkcji energii w roku 2030 powinien wynosić około 15%.

Dodatkowym czynnikiem, który podnosi atrakcyjność węgla dla niemieckiej energetyki, jest planowane zamknięcie pozostałych elektrowni atomowych do 2022 r. Energetyka atomowa zapewnia obecnie 14% energii elektrycznej, która dostępna jest cały czas i w sposób przewidywalny. Uzależnione od warunków pogodowych OZE nie jest w stanie dostarczać takiej energii.

Spółka Amprion, która jest jednym z czterech operatorów systemu przesyłowego w Niemczech, przyznała, że sieć elektroenergetyczna w Niemczech była bliska awarii w okresie bezwietrznej pogody w styczniu tego roku, kiedy niemieckie wiatraki stały w bezruchu.

Cytowany artykuł Reutera wskazuje na jeszcze jeden dowód na to, że węgiel ma w Niemczech jeszcze długą przyszłość. Ze względu na dominację ideologii w polityce energetycznej Niemiec, bardzo ważne są wypowiedzi „autorytetów ekologicznych”, które wspierają od początku niemiecką Energiewende. Należy do nich z pewnością ośrodek analityczny Agora. Jak pisze dziennikarka Reutera, w niedawnym opracowaniu Agory napisano między innymi, że:

„Stare elektrownie węglowe można uczynić bardziej elastycznymi umiarkowanym kosztem, co umożliwi krajom, w których produkcja energii z węgla na znaczny udział, łagodne przejście do systemu energetycznego, który jest przyjazny dla klimatu".

[Komentarz własny] „Elastyczność", o której piszą analitycy Agory, oznacza w praktyce przypisanie energetyce konwencjonalnej marginalnej roli „ratownika”, stabilizującego system energetyczny wobec coraz większej ilości nieciągłej i zasadniczo nieprzewidywalnej produkcji uzależnionych od warunków atmosferycznych OZE. Niezależnie od technicznych możliwości adaptacji zakładów energetyki węglowej do roli awaryjnego zasilacza, wiąże się to z koniecznością zapewnienia przez państwo ekonomicznych i finansowych podstaw funkcjonowania tej wielkiej branży w warunkach nie mających nic wspólnego z relacjami rynkowymi. W ten sposób Energiewende (polityka transformacji energetycznej w Niemczech) przekształca niemiecką energetykę krok po kroku w sektor gospodarki centralnie zarządzanej, którym dyrygują decyzje polityczne, a nie prawo popytu i podaży.    

Tłumaczył: Jacek Malski

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypis:

[1] Vera Eckert, "Germany’s long goodbye to coal despite Merkel’s green push", Reuters, 2.08.2017 - https://www.reuters.com/article/us-germany-coal-election-idUSKBN1AI1HF

Korzystaliśmy też z omówienia, które ukazało się na australijskim portalu 22.08.2017 -  https://stopthesethings.com/2017/08/22/germanys-transition-back-to-coal-renewable-energy-push-smacks-into-reality/

stopwiatrakom stopka 1