^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci zagraniczneWywiad ten, przybliża  kulisy czterdziestoletniej już historii przemysłu wiatrakowego we Francji. Jean-Luis Butré nie tylko powraca do realiów funkcjonowania wiatraków, jako źródła energii, ale też przewiduje skomplikowaną i patową przyszłość EDF (Electricité de France) francuskiego koncernu, zajmującego się dostarczaniem energii elektrycznej, niezwykle silnie związanego technologicznie i finansowo z energetyką wiatrową.

We francuskim portalu  www.valeursactuelles.com ukazał się wywiad z Jean-Luis Butré, prezesem Federacji Zrównoważonego Rozwoju (Fédération Environnement Durable FED), które zrzesza ponad tysiąc stowarzyszeń walczących z błędnymi lokalizacjami farm wiatrowych na terenie Francji. Zamieszczamy streszczenie najważniejszych fragmentów tego wywiadu. Butre stara się spokojnie i rzeczowo wyjaśniać dlaczego, w jego ocenie energetyka wiatrowa nie ma nic wspólnego z energetyką, ze środowiskiem czy z ratowaniem planety, a jest to wielki międzynarodowy biznes. Polecamy!

767. Wiatraki

fot. Materiały własne redakcji

Co powiedział Jean-Luis Butré?

Na terenie Francji funkcjonuje już obecnie 7000 wiatraków. Według planów Ministra Środowiska, Nicolas Hulot, w perspektywie do 2023 r. ma ich jeszcze powstać 20.000. Urządzenia te, osiągające wysokość 230 m i lokowane w odległości nawet (zaledwie) 500 m od domostw, to 1500 ton żelbetu, stalowy słup o wysokości ponad 100m, gondola o wadze ponad 70 ton z  trzema łopatami o długości osiągającej 60 m. Całkowity koszt takiej „zabawki” to około 3 milionów euro.

Jean-Luis Butré zwraca uwagę na fakt, że to nie przemysł francuski jest producentem tych urządzeń a głównie Niemcy i Dania i że Francja z tego tytułu wydała już około 21 miliardów euro na ich zakup. Dodatkowo należy pamiętać, że pomimo, iż urządzenia te mają monstrualne rozmiary, to ich wydajność jest niezwykle skromna (23%) co w efekcie pokrywa zaledwie 4% zapotrzebowania Francji na energię elektryczną.

Według FED 30% farm wiatrowych zbudowane zostało na gruntach lokalnych samorządowców na szczeblu lokalnym, co jest w pełni nielegalne, bo urzędnicy ci wzięli udział w procesie decyzyjnym we własnej sprawie (konflikt interesów). Francuskie służby antykorupcyjne wszczęły w tych sprawach liczne postępowania. Są już też pierwsze wyroki w tym utrata praw obywatelskich dla pewnego burmistrza. Dalsze procesy są w toku. Według Jean-Luis Butré, tak pojmowana dalsza transformacja energetyczna Francji z kolejnymi 20.000 wiatrakami mogłaby doprowadzić do korupcji nawet w tysiącu samorządach lokalnych.

Przybrzeżna energetyka wiatrowa

Według Jean-Luis Butré, planowane we Francji przybrzeżne farmy wiatrowe (6 farm, 1200 elektrowni) nie będą miały wydajności morskich elektrowni wiatrowych na Morzu Północnym, bo zaplanowano je wyłącznie w strefie przybrzeżnej, gdzie wiatry są zdecydowanie słabsze niż te na pełnym morzu, co zdecydowanie obniży ich wydajność. EDF natomiast będzie zmuszone do zakupu energii offshore za co najmniej 22 eurocenty za kWH podczas gdy cena energii elektrycznej jest przedmiotem obrotu poniżej 3 eurocentów za kWh, czyli siedmiokrotnie mniej. To prowadzi do nieuchronnych konsekwencji społecznych, bo 8 milionów gospodarstw domowych we Francji, tych najbiedniejszych, nie będzie w stanie opłacić swoich rachunków za prąd. Dlatego problem francuskich elektrowni na morzu, to jeszcze większy problem społeczny niż ten z wiatrakami na lądzie.

Rządowa wersja rozwoju sektora wiatrowego we Francji, zakładająca rozwój francuskiego przemysłu „wiatrakowego” wraz z uruchomieniem dziesiątków tysięcy nowych miejsc pracy, poniosła jednak przysłowiowe fiasko. Dwie firmy, które miały się podjąć tego zadania (Alstom i Areva) zdezerterowały. Alstom, „klejnot” francuskiego przemysłu został sprzedany General Electric a Areva splajtowała na morskich projektach wiatrowych. Zatem te 20.000 planowanych turbin trzeba będzie zakupić w Niemczech i Danii, a francuskie miejsca pracy „diabli wzięli”.

Wielki, międzynarodowy biznes

Jean-Luis Butré uważa, że energetyka wiatraki to nie jest sprawa produkcji elektryczności czy sprawa ochrony środowiska i ratowania planety. Według niego, jest to wielki,  międzynarodowy biznes globalnych koncernów, banków, biznesmenów, aferzystów i oszustów w celu robienia gigantycznych fortun pod przykrywką sprzedaży „zielonej, darmowej energii”, która ma uratować świat. Rozproszenie terytorialne wiatraków wymaga ogromnych nakładów na budowę sieci elektroenergetycznej, tysięcy kilometrów linii energetycznych, tysięcy słupów i transformatorów. A ponieważ produkcja energii z wiatru, jak wiadomo, ma charakter nieciągły, zależny od kaprysów pogodowych, to w pogotowiu muszą pozostawać inne, konwencjonalne elektrownie.

Jak wynika z rozmowy z Jean-Luis Butré, to były Minister Środowiska w rządzie Lionel’a Jospin, Yves Chochet jest winien całego „wiatrakowego bałaganu” we Francji. To on wymyślił system taryf gwarantowanych, z obowiązkowym zakupem energii z wiatru, z nienormalnie wysokimi cenami i z gwarancją obioru przez okres 15 lat. Aby sfinansować tak skonstruowaną piramidę finansową, konsumenci energii płacą specjalny podatek (CSPE), który osiąga dzisiaj 23% kwoty na rachunku. To właśnie dzięki temu systemowi ukrytych dotacji powstały wielkie indywidualne fortuny.

Francuska energetyka jądrowa, jako „chłopiec do bicia”

W dalszej części wywiadu Jean-Luis Butré wskazał na trudną, obecną sytuację EDF, który jako światowy lider w produkcji elektryczności, zatrudniał w 2016 r. 155 000 osób na świecie, w tym 129 000 we Francji. Obecna, finansowa sytuacja tej instytucji budzi dreszczyk emocji i niepokoju bo uległa ona w ostatnim okresie poważnej degradacji: kapitał własny jest obecnie poniżej 20 miliardów euro, spadek akcji o 66% od 2014 r., wzrost długu do 40 miliardów (co stanowi ponad połowę obrotów), połączenie z Areva dało 4,8 miliarda dodatkowych strat i zapowiedź cięć w zatrudnieniu daje jedynie obraz scenariusza zaplanowanego bankructwa. Niedawne ogłoszenie prezesa EDF o zainwestowaniu 25 miliardów w energię słoneczną jest jedynie częścią planu strategii mającego na celu maskowaniu przed społeczeństwem gigantycznych trudności finansowych firmy.

Jean-Luis Butré uważa, że energetyka jądrowa będzie zawsze „chłopcem do bicia”. W efekcie gigantycznych kampanii medialnych, wizerunek energetyki jądrowej został zniszczony. Według niektórych sondaży 77% Francuzów jest obecnie jej przeciwnikami, chociaż sektor ten zapewnia ponad 75% dostaw energii do ich domostw. Jean-Luis Butré nie ukrywa, że winę za to ponoszą niektóre organizacje pozarządowe, w szczególności, toczący podwójną grę Greenpeace.

Butré odwołuje się tutaj do raportu opracowanego w École de Guerre Economique przez Thibault Kerlirzin, z którego wynika, że Greenpeace ma już swój udział w biznesie wiatrowym i jest właścicielem dziesięciu farm wiatrowych poprzez spółkę zależną Planet Energy. Planet Energy posiada wielu partnerów biznesowych związanych z branżą wiatrową, np. Vestas – największego na świecie producenta turbin wiatrowych. Raport Kerlirzin dostępny jest tutaj: http://www.infoguerre.fr/matrices-strategiques/publication-de-letude-greenpeace-ong-a-double-fonds-entre-business-ingenierie-consentement-5950

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Wywiad z Jean-Luis Butré jest interesujący z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, pokazuje on, że problemy z energetyką wiatrową ma też kraj o zupełnie odmiennym miksie energetycznym niż Polska. We Francji, dominuje energetyka jądrowa, która wytwarza 75% całej produkowanej energii. W świetle obecnego myślenia klimatycznego jest to „czysta” energia, gdyż przy jej wytwarzaniu w ogóle nie występuje emisja dwutlenku węgla. Nie oznacza to jednak, że ta energetyka nie znalazła się na celowniku zielonych. Wręcz przeciwnie, gdyż Butré skarży się, że w wyniku akcji medialnych, wizerunek energetyki jądrowej został całkowicie zniszczony. W Polsce z analogiczną niechęcią media głównego nurtu wypowiadają się o energetyce węglowej i górnictwie. Ostatnio do zamykania kopalń namawiał Rafał Zasuń z portalu WysokieNapiecie.pl. Wywiad dostępny jest tutaj:

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/kopalania-wegla-polska-likwidacja,16,0,2395152.html

Po drugie, prezes francuskiej federacji stowarzyszeń lokalnych mówi, że: „energetyka wiatrowa, to nie jest sprawa produkcji elektryczności czy sprawa ochrony środowiska i ratowania planety”. Trudno się z tym poglądem nie zgodzić. Biorąc pod uwagę, jak duże środki finansowe są potrzebne do budowy pojedynczego wiatraka (ok. 3 mln euro), to jasno widać, że za energetyką wiatrową stoją banki i globalne korporacje finansowe, których stać finansowanie projektów wartych setki milionów euro.

Butré wskazuje, że kluczem do sukcesu branży wiatrowej było wymyślenie systemu taryf gwarantowanych przez państwo wraz z przymusem zakupu energii pochodzącej od elektrowni wiatrowych po zawyżonych cenach przez 15 lat. W efekcie, cena energii elektrycznej dla konsumentów zawierała już koszt zakupu energii pochodzącej z elektrowni wiatrowych i gwarantującym właścicielom farm wiatrowych niestandardowe zyski. Mechanizm ten zastosowano z dużym powodzeniem na całym świecie, także w Polsce, co pokazuje, że mamy do czynienia z wyrafinowaną inżynierią finansową, bliską piramidom finansowym. Różnica jest tylko taka, że z piramidy finansowej jej uczestnik, mimo strat może jednak wyjść, a z przymusu zakupu „zielonej” energii jej odbiorcy nie są w stanie się uwolnić. Bez zmian w przepisach, gwarantujących urynkowienie mechanizmu odbioru energii wytwarzanej przez elektrownie wiatrowe, chcąc nie chcąc będziemy musieli płacić za te finansowe wynalazki.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki

Tłumaczenie i opracowanie

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

https://www.valeursactuelles.com/societe/entretien-jean-louis-butre-eoliennes-le-suicide-dedf-91507

stopwiatrakom stopka 1