^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal sladem wiatrakowGazeta „New York Times” nie była do tej pory znana z krytycznego podejścia do energetyki wiatrowej. Czasami zdarzają się jednak wyjątki. [1] Apex Clean Energy to jeden z największych i najbardziej renomowanych operatorów farm wiatrowych w USA. Pod koniec 2015 r. firma rozpoczęła przygotowanie nowej inwestycji wiatrakowej — na którą składać się miało co najmniej 20 elektrowni wiatrowych o wysokości 180 metrów — na malutkiej wyspie Galloo na jeziorze Ontario (stan Nowy Jork).

Władze stanu Nowy Jork (lewicowy gubernator Andrew Cuomo) przyjęły ambitny program rozwoju energii odnawialnej, przewidujący osiągnięcie 70% udziału OZE w energii elektrycznej zużywanej w tym stanie do 2030 r. Zakłada się, że cel ten ma być osiągnięty głównie poprzez budowę wielkich inwestycji wiatrakowych.

Niestety, w chwili obecnej udział produkcji przemysłowych farm wiatrowych w energii elektrycznej zużywanej w stanie Nowy Jork wynosi jedynie 3%. Ta sytuacja nie uległa zasadniczej zmianie w ciągu ostatnich pięciu lat, pomimo tego że władze stanowe oferują miliardowe dotacje dla operatorów farm wiatrowych. W całym stanie istnieje ponad dwadzieścia dużych farm wiatrowych. Jednak większość tych mocy produkcyjnych powstała w latach 2005-2010. W tej chwili nie buduje się żadnych nowych farm, choć pewne inwestycje są w przygotowaniu (jak projekt Apex Clean Energy na wyspie Galloo).

Deweloperzy wiatrakowi winią za ten stan rzeczy kłopotliwy proces wydawania pozwoleń na inwestycje wiatrakowe, a w szczególności niechęć władz lokalnych do zatwierdzania lokalizacji farm, kiedy sprzeciwiają się im mieszkańcy i jest to sprzeczne z zapisami lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego.

Jak mówi dyrektor stanowego Sojuszu na Rzecz Czystej Energii w Stanie Nowy Jork, członkami którego są deweloperzy OZE i organizacje ekologiczne: „Potrzeba większego zrozumienia, jak pilna jest realizacja takich inwestycji”.

Początkowo wydawało się, że uzyskanie niezbędnych pozwoleń na budowę wspomnianej farmy wiatrowej (20+ wiatraków) na wyspie Galloo nie nastręczy specjalnych trudności spółce Apex Clean Energy. Jedynymi stałymi mieszkańcami niewielkiej wysepki jest starsze małżeństwo, które opiekuje się majątkiem bardzo bogatych właścicieli większości terenu wyspy, którzy na wyspie praktycznie nie bywają.

Traf jednak chciał, że na wiosnę 2017 r. pewien mężczyzna polujący na wyspie zobaczył tam gniazdo bielika amerykańskiego.

1040.1 Orzeł bielik

fot. Feralne gniazdo bielika amerykańskiego (za portalem STT)

Chociaż bielik amerykański jest symbolem narodowym USA, samo występowanie tego gatunku na wyspie nie oznaczało automatycznie kłopotów dla dewelopera wiatrakowego. Parę lat temu odpowiedni federalny urząd ochrony przyrody USA uznał, że populacja bielików jest na tyle duża, że nie wymaga ścisłej ochrony.

Jako wyraz specjalnego traktowania branży wiatrakowej, administracja byłego prezydenta Obamy wprowadziła regulacje, dzięki którym operatorzy farm wiatrowych mogą uniknąć ścigania w przypadku zderzenia orła z łopatami wiatraków, jeśli wystąpią o specjalne zezwolenie na zabicie na farmie wiatrowej z góry określonej przez siebie liczby ptaków.

1040.2 Orzeł bielik

fot. Efekt spotkania z wiatrakiem (za portalem STT)

Jednak inne zasady dotyczą ochrony miejsc gniazdowania bielika. Wynika to z faktu, że proces reprodukcyjny bielików jest bardzo powolny i może łatwo ulec zakłóceniu lub przerwaniu. Z punktu widzenia inwestora wiatrakowego (Apex Clean Energy) oznaczało to konieczność realizacji dodatkowych badań, a także opracowania planów monitorowania samego gniazda, jak i tras lotów piskląt.

W tym momencie firma wiatrakowa Apex Clean Energy podjęła działania, które skończyły się postępowaniami sądowo-administracyjnymi w 2018 r., a następnie decyzją inwestora wycofania się czy raczej zawieszenia inwestycji. Jeden z sędziów zaangażowanych w tę sprawę uznał, że zachowanie owego szanowanego dewelopera/operatora wiatrakowego rodzi „poważne wątpliwości co do charakteru moralnego i odpowiedniości wnioskodawcy [tj. inwestora]”.

Firma Apex dowiedziała się o gnieździe bielika na wyspie od jego stałych mieszkańców. Apex wysłała na wyspę biologa, który potwierdził istnienie zasiedlonego gniazda w kwietniu 2017 r. (do odpowiedniego dokumentu dotarli dziennikarze gazety New York Times).

Wkrótce potem Apex wysłała na wyspę helikopter, który miał jeszcze raz skontrolować gniazdo. Załoga helikoptera nie zobaczyła żadnych ptaków w gnieździe. Powszechnie wiadomo, że przelot helikoptera może spowodować opuszczenie gniazda przez bieliki.

Znowu według relacji, która ukazała się w New York Times, kiedy pod koniec 2017 r. Apex złożyła swój wniosek dotyczący zatwierdzenia inwestycji wiatrakowej na wyspie, w dokumencie tym firma zaświadczyła, że na wyspie nie ma żadnych znanych gniazd bielika amerykańskiego.

Lokalny miłośnik przyrody oskarżył wówczas Apex o kłamstwo. Apex wówczas ogłosił, że zawiesza procedowanie inwestycji na Galloo.

W kwietniu 2019 r. tenże lokalny przyrodnik udał się znowu na wyspę i z dużej odległości, przy pomocy lornetki, zobaczył parę bielików na gnieździe.

Jednak także spólka Apex, która ma nadzieję uratować swoją inwestycję, prowadzi aktywny monitoring gniazda i lokalnej populacji bielików. W ramach tego monitoringu spółka zaplanowała szereg przelotów helikopterem. Władze stanowe zakazały Apex zbliżania się do gniazda na odległość mniejszą niż 150 metrów.

Stosowany przez Apex Clean Energy monitoring przyrody przy użyciu helikoptera ma oczywisty wpływ na świat zwierzęcy. Lokalna gazeta ze stanu Pólnocna Dakota, Tri-State Livestock News, w marcu 2019 r. informowała, że podobny lot zlecony przez Apex spowodował panikę w stadzie krów, w wyniku której zginęły dwie jałówki.

W trakcie niedawnych wizyt na wyspie Galloo lokalny przyrodnik nie widział już żadnych bielików w okolicy gniazda.

Współpracujący z nim ornitolog powiedział mediom, że w jego opinii przeloty helikoptera odstraszyły bieliki na dobre. „Oni zniszczyli czynne gniazdo bielika”. Jedyne pytanie, według ornitologa, to czy to było świadome działanie w celu „przygotowania” terenu pod inwestycje.

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Opisywany dzisiaj przypadek „aktywnej” ochrony przyrody przez deweloperów wiatrakowych w USA nie ma charakteru odosobnionego. Redakcja była wielokrotnie zawiadamiana o podobnych przypadkach nadużyć ze strony deweloperów w Polsce, gdzie zdarzały się nawet przypadki strzelania do ptaków ściśle chronionych, byle tylko oczyścić teren przed raportem środowiskowym. Celowo wycinano drzewa z gniazdami, krzewy i zarośla będące siedliskami ptactwa i nietoperzy czy też jeżdżono ciężkim sprzętem budowlanym wywołując hałas. W jednym z miejsc w województwie zachodniopomorskim, gdzie znajdowało się gniazdo bielika i które było znane oddziałowi RDOŚ, deweloper drzewa i zniszczył gniazdo. Mimo interwencji i złożenia zawiadomień do wszystkich możliwych instytucji kontrolnych oraz organów ścigania, wszyscy umyli ręce. Dzisiaj w tym miejscu działa farma wiatrowa, czyli „ekologia” wzięła górę nad przyrodą. Obraz sytuacji uzupełnia znany obyczaj autorów raportów środowiskowych, którzy pisali swoje opracowania bez odwiedzania miejsc lokalizacji inwestycji i znajomości lokalnej flory i fauny.

To przez takie działania deweloperów trudno jest nam uwierzyć, że w tym biznesie chodzi o coś więcej niż tylko o wysoką stopę zwrotu z inwestycji. Z ochroną przyrody to nie ma nic wspólnego. Dlatego, jak czytamy i słyszymy o „ratowaniu klimatu” poprzez stawianie wiatraków, to wiemy, że są to jedynie puste hasła i naciąganie całych społeczeństw na finansowanie tzw. „zielonych” inwestycji. 

Tłumaczenie i opracowanie

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Joseph Goldstein, „A Climate Conundrum: The Wind Farm Vs. The Eagle’s Nest”, 25.06.2019 — https://www.nytimes.com/2019/06/25/nyregion/ny-clean-energy-law-wind.html

Dziękujemy australijskiemu portalowi StopTheseThings za wskazanie tego artykułu

https://stopthesethings.com/2019/07/17/eagle-eyes-locals-catch-wind-developer-lying-about-bald-eagles-nesting-on-project-site/