^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Szanowni czytelnicy!
W trudnym  -- delikatnie mówiąc -- dialogu naszych środowisk z władzami polskimi znajdujemy się w bardzo ważnym punkcie.  Pomimo naszych szczerych starań, bardzo niewiele z tego dialogu do tej pory wynikało. Obecnie otwiera się szansa na bardziej partnerską rozmowę.  
W związku z tym przygotowano list otwarty do Prezydenta Elekta Andrzeja Dudy, którego kopię przedstawiamy poniżej.  Pismo to prezentuje stanowisko naszych środowisk w kwestii regulacji przemysłowej energetyki wiatrowej, wyraża poparcie dla idei polskiego OZE opartego na energetyce prosumenckiej oraz zawiera prośbę o spotkanie Prezydenta Elekta z przedstawicielami naszej społeczności.
APELUJEMY:  POPRZYJCIE LIST OTWARTY!
Podpisy pod listem można składać na stronie:   

http://www.petycjeonline.com/list_otwarty_do_prezydenta_elekta_w_sprawie_farm_wiatrowych
Ten list powstał w szczególnie istotnym momencie, jeśli idzie o politykę rozwijania tzw. odnawialnych źródeł energii w naszym kraju.  
W świetle doświadczeń ostatnich kilkunastu lat na świecie coraz mniej przekonywujące są argumenty i zapewnienia, którymi uzasadniano potrzebę przekształcenia terenów wiejskich i ostoi natury  w Polsce w poligon przemysłowy dla farm wiatrowych (czysta, tania, przyjazna ludziom i przyrodzie energia i tak dalej).  
Wobec masowych sprzeciwów i  coraz lepiej udokumentowanych kosztów przemysłowej energetyki wiatrowej (także, choć bynajmniej nie tylko, w sensie krzywdy sąsiadów farm wiatrowych) praktycznie wszędzie tam na świecie, gdzie forsuje się jej rozbudowę,  traci wiarygodność tłumaczenie, że protesty u nas to przejaw zacofania, nierozumności czy emocjonalnych uprzedzeń „polskiego chłopa, który boi się czarnego mleka od krowy”, jak to ładnie sformułował parę lat temu publicysta dziennika Rzeczpospolita.    
Poszukiwanie rozwiązań w dziedzinie energetyki, które umożliwią naszej cywilizacji funkcjonowanie w sposób mniej obciążający środowisko naturalne, jest czymś naturalnym i potrzebnym.  
Na Zachodzie,  a zwłaszcza niestety w obrębie Unii Europejskiej, jesteśmy jednak w tej chwili świadkami czegoś bardzo niepokojącego.  Są to desperackie próby ratowania idei energetyki opartej przede wszystkim właśnie na przemysłowych farmach wiatrowych.  Desperacja wynika nie tylko z tego, że wyjściowe prognozy dla tego programu okazały się kompletnie błędne, szczególnie pod względem kosztów, ale z prostego powodu, że „zapomniano” znaleźć praktyczne rozwiązanie  dla chimeryczności energii z wiatru i słońca – a to właśnie niestabilność wiatru była głównym powodem tego, że energia wiatrowa przegrała konkurencję z paliwami kopalnianymi u progu rewolucji przemysłowej w Europie ponad dwieście lat temu.
Powstają scenariusze „Europy Farm Wiatrowych”, w której nasz kraj ma być częścią zony stabilizującej produkcję z wiatru już wielu dziesiątków tysięcy wiatraków z Niemiec , Danii itd. Według krytyków, takich jak Bill Gates, których trudno posądzić o niezrozumienie potrzeby racjonalnych innowacji, brniemy w koszty, które będą „więcej niż astronomiczne” i efekty tych wydatków będą miały niewielki wpływ na „ślad”, jaki nasza cywilizacji odciska na Ziemi.  Sam Bill Gates inwestuje miliard dolarów w badania nad nowymi technologiami energetycznymi.  Tylko że to nie są wiatraki.
Tymczasem obecne propozycje w Unii oznaczają dla naszego kraju nie tylko tysiące dodatkowych, już 200 metrowych wiatraków, ale także budowę ogromnej sieci dodatkowych linii przesyłowych i infrastruktury towarzyszącej.  Już za kilka lat polska wieś może znaleźć się w sytuacji, w której obecnie jest  wieś irlandzka czy niemiecka, dla której głównym zagrożeniem są właśnie setki 70-metrowych „pylonów”.
LIST OTWARTY DAJE SZANSĘ, ŻE NASZE STANOWISKO W TEJ KLUCZOWEJ SPRAWIE ZOSTANIE ZAUWAŻONE PRZEZ WŁADZE. PROSIMY O WASZ PODPIS!