^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Przedstawiamy omówienie opublikowanego w sierpniu 2015 r. przez European Wind Energy Association” (Europejskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej) dokumentu pn. „Wind energy scenarios for 2030”. Oryginał dokumentu załączamy dla wszystkich zainteresowanych.

Jeśli ktoś myśli, że energetyka wiatrowa przestanie się rozwijać i szukać nowych terenów do ekspansji, to się głęboko myli. Omawiany raport szacuje potencjał rozwojowy energetyki wiatrowej w Europie. Branża bardzo liczy na to, że obowiązkowy udział OZE w tzw. miksie energetycznym UE, który wyśrubowano na poziom aż 27%, pozwoli na dalszy dynamiczny rozwój czyli budowę kolejnych setek elektrowni wiatrowych na lądzie i morzu.

Na stronie nr 8 raportu umieszczono dwie cyfry dla każdego z krajów, zgodnie ze scenariuszem uśrednionego rozwoju. Pierwsza z nich to moc zainstalowana elektrowni wiatrowych w danym kraju w 2030 r. a druga to planowana ilość energii elektrycznej do wyprodukowania przez elektrownie wiatrowe o takiej mocy nominalnej.

6 30 213

Dla Polski EWEP przewiduje, że do 2030 r. w scenariuszu najsłabszym będzie zainstalowanych aż 8.400 MW w energetyce wiatrowej, w scenariuszu uśrednionym 13.150 MW, a w scenariuszu najlepszym aż 15.700 MW. Dla przypomnienia, wg stanu na marzec 2015 r. w naszym kraju było zainstalowanych ok. 4.100 MW w energetyce wiatrowej.

Jest dla nas jasne, że opublikowany raport opiera się na myśleniu życzeniowym i trudnym do zweryfikowania przekonaniu o dziejowej konieczności rozwoju tej branży. Przykład Hiszpanii pokazuje, że radykalne obcięcie dotacji zahamowało całkowicie budowę nowych wiatraków, w efekcie czego w pierwszym półroczu nie zainstalowano w tym kraju żadnej elektrowni wiatrowej (s. 5 raportu EPEW).

Trzeba mieć świadomość, że deweloperzy wciąż uważają, że właśnie ta branża jest solą energetyki i nie przekonają ich ani argumenty środowiskowe, akustyczne, krajobrazowe ani tzw. sprzeciw społeczny. Tymczasem już dzisiaj widać, że jakiekolwiek scenariusze rozwoju energetyki wiatrowej będą napotykały na opór ze strony kilku czynników obiektywnych.

Po pierwsze, brak rozwiniętej sieci energetycznej w tych województwach, na terenie których panują względnie dobre warunki wietrzne. Wprawdzie nowa specustawa przesyłowa ma pozwolić na budowę sieci energetycznych z przyspieszeniem dotychczasowych procedur środowiskowych, ale wcale nie ma pewności, że uda się to zrealizować.

Po drugie, brak rezerwy mocy pochodzącej z elektrowni konwencjonalnych na węgiel kamienny i brunatny. Nowe elektrownie konwencjonalne powstają zbyt wolno i jest ich zbyt mało, a opłacalność ich budowy z uwagi na ciągłe zmiany polityki klimatycznej mocno niepewna. Stąd też spodziewać się należy wzrostu importu energii z Niemiec, Szwecji i Litwy.

Po trzecie, brak jest miejsc gdzie można lokalizować duże farmy wiatrowe z uwagi na rozproszoną zabudowę w Polsce. Branża stoi przed dylematem, co będzie prostsze – wycinanie lasów czy wykupywanie całych wsi. Dla przypomnienia lesistość Polski wynosi ok. 27%, więc są to olbrzymie połacie terenu.

Po czwarte, zajmujące stosunkowo dużą powierzchnię w naszym kraju formy ochrony przyrody takie jak parki narodowe, obszary Natura 2000 czy parki krajobrazowe, zawsze stanowią barierę w lokalizacji elektrowni wiatrowych, choć są przykłady, że i z tym można sobie poradzić. Niestety.

Po piąte, budowa i eksploatacja elektrowni wiatrowych nie ma uzasadnienia ekonomicznego, a jedynie polityczno-ideologiczne. Stąd też cała branża jest uzależniona od politycznego wsparcia. Z chwilą kiedy to wsparcie zniknie, przemysł wiatrowy straci rację bytu. Jest to bowiem sztucznie napompowana bańka spekulacyjna nastawiona na absorpcję środków publicznych, w myśl starej zasady: „koszty publiczne, korzyści prywatne”.

Biorąc pod uwagę fakt, że branża wiatrowa planuje nawet potrojenie liczby zainstalowanej mocy elektrowni wiatrowych w Polsce w perspektywie najbliższych 15 lat, należy pamiętać, że tylko jasne i precyzyjne przepisy regulujące kwestie związane z lokalizacją tych urządzeń uchronią nas przed dewastacją środowiska i usuną zagrożenie dla zdrowia ludzi. Zamiast budować wiatraki – sadźmy lasy!

Redakcja