^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal komentarz redakcjiListopad obfitował w wiele istotnych wydarzeń politycznych i gospodarczych, tak w kraju, jak i za granicą. Nawet samoich odnotowanie jest kłopotliwe. Dlatego w telegraficznym skrócie warto wskazać na te najważniejsze z nich, czyli szczyt klimatyczny w Bonn i narastający kryzys polityczny w Niemczech.

Zakończył się szczyt klimatyczny COP 23 w Bonn

Szczyt klimatyczny w Bonn pokazał, że głównym tematem politycznym na świecie jest realizacja Agendy Zrównoważonego Rozwoju 2030, której częścią jest Porozumienie paryskie dotyczące „ratowania klimatu”. Publiczna debata toczy się wokół tego, w jaki sposób osiągnąć cele tej Agendy, by były one skuteczne. Na pierwszy plan wysuwają się oczywiście kwestie walki ze „zmianami klimatu”, gdyż opierają się one na sianiu strachu przed gwałtownymi zjawiskami pogodowymi, co jest atrakcyjne medialnie. A wszystko zaczęło się od straszenia dziurą ozonową.

Zasadniczym elementem tej debaty jest sprawa dekarbonizacji gospodarki. Widoczny jest już światowy konsensus polityczny wokół konieczności radykalnego odejścia od gospodarki opartej na węglu w zasadzie w każdym sektorze. Dotyczy to nie tylko energetyki, ale też transportu, budownictwa, rolnictwa, leśnictwa a nawet zdrowia. Węgiel stał się politycznie niepoprawny, a dwutlenek węgla jest traktowany, jako bardzo niebezpieczna trucizna, której się trzeba pozbyć za wszelką cenę. Narracja relacji ze szczytu w Bonn jest jednorodna i da się ją posumować jednym zdaniem – „wszyscy zgadzają się ze sobą”.

Polscy politycy, angażując się w organizację przyszłorocznego szczytu klimatycznego w Katowicach, niestety nie mają nomen omen zielonego pojęcia, jakie są rzeczywiste cele Agendy 2030 i mimowolnie brną w realizację tego skrajnie lewicowego projektu „naprawy świata”. Pisaliśmy już o tym programie tutaj: Parlament Europejski wzywa do walki z klimatem i Prezydent Duda walczy ze zmianami klimatu

Z publicznych wypowiedzi ministra środowiska prof. Jana Szyszko wnioskujemy, że jest on orędownikiem ideologii „zrównoważonego rozwoju” a realizowana przez niego polityka wpisuje się ogólny światowy trend „walki ze zmianami klimatu” nawet bez próby obrony przed tym projektem. [1]

„Tylko wspólne, solidarne działanie jest gwarantem przejścia na ścieżkę niskoemisyjnego i odpornego na zmiany klimatu rozwoju, dla dobra przyszłych pokoleń i stanu środowiska naturalnego” – powiedział prof. Jan Szyszko, minister środowiska, podczas obrad segmentu wysokiego szczebla szczytu klimatycznego ONZ (COP23).

Minister środowiska podkreślił, że zmiany klimatu stanowią jedno z najpoważniejszych globalnych wyzwań, przed którymi obecnie stoi społeczność międzynarodowa.

„Sprostanie temu wyzwaniu wymaga zbiorowego wysiłku i zaangażowania wszystkich państw” – powiedział. „Polska uznaje Porozumienie paryskie za jedną z najważniejszych umów naszych czasów. Jest to narzędzie pozwalające na  wdrażanie  Celów Zrównoważonego Rozwoju, a  jednocześnie na zatrzymanie tempa wzrostu koncentracji COw sposób najbardziej efektywny i najtańszy” – dodał.

Mówiąc wprost nasi rządzący mają jakiś problem, by nazwać rzeczy po imieniu i powiedzieć „basta” zagranicznym ośrodkom władzy lansującym skrajnie lewicowe projekty w zakresie polityki klimatyczno-energetycznej. I tak jest lepiej w stosunku do okresu rządów PO-PSL, ale brakuje takiego twardego NIE, jak u prezydenta USA Donalda Trumpa, które zakończyłoby temat.

Nasila się kryzys polityczny w Niemczech. Możliwe są nawet nowe wybory parlamentarne.

Przypominamy, że w dniu 24 września br. odbyły się wybory do Bundestagu i wciąż nie ma politycznej zgody na utworzenie nowej koalicji rządzącej. Trwają negocjacje pomiędzy CDU/CSU, a FDP i Zielonymi, co do programu przyszłego rządu. Spornych jest jeszcze wiele kwestii. Najważniejszymi są polityka imigracyjna, przyszłość strefy euro oraz polityka klimatyczna. Różnice pomiędzy kanclerz Merkel a Zielonymi są na tyle istotne, że w razie niepowodzenia rozmów Niemcy pójdą ponownie do wyborów. Wtedy czwarta kadencja dla Angeli Merkel na fotelu kanclerskim będzie już poważnie zagrożona.

Spór pomiędzy koalicjantami dotyczy m.in. przyszłości energetyki węglowej w Niemczech, która odgrywa istotną rolę stabilizującą dostawy energii. Zieloni chcieliby zamknąć je jak najszybciej oraz przestawić cały transport na samochody elektryczne. Trudności dotyczą w zasadzie tylko tego, kiedy ma to nastąpić i w jaki sposób. Zieloni wskazują już na rok 2020 r., zaś CDU woli rok 2030 i to w wybranych landach,  choć ze świadomością tego, że jednoczesna rezygnacja z energetyki jądrowej i węglowej wpędzi gospodarkę w uzależnienie od importu energii.

Szczyt w Bonn uświadomił też wielu osobom, że wbrew wszędobylskiej zielonej propagandzie, Niemcy nie są w stanie ograniczyć własnych emisji CO2 do 2020 r., i to mimo zainstalowania ok. 26 tysięcy wiatraków.  „To dla nas przykre, bo przez wiele lat byliśmy prekursorami. Teraz inne kraje są w czołówce, a Niemcy zostają w tyle” - powiedziała polityk Zielonych Baerbel Hoehn. [2], [3], [4]

Przewidujemy, że okres targów politycznych w Niemczech nie skończy się szybko. Nawet jeśli powstanie koalicja, to nie będzie ona trwała. Ryzyko przedterminowych wyborów z każdym tygodniem jest coraz większe. Tak czy inaczej polityczna misja Angeli Merkel dobiega końca i trzeba się przyzwyczajać do nowej układanki nad Renem i Sprewą. Ten okres niepokojów warto wykorzystać do poluzowania gospodarczych zależności od niemieckiego hegemona, szczególnie na rynku medialnym.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.mos.gov.pl/aktualnosci/szczegoly/news/prof-szyszko-o-wspolnych-dzialaniach-ws-walki-ze-zmianami-klimatu-na-cop23/

[2] http://www.dw.com/pl/fina%C5%82-szczytu-klimatycznego-ambaras-z-w%C4%99glem-i-markotni-niemcy/a-41431756

[3] https://www.politico.eu/article/german-coalition-talks-go-down-to-the-wire/

[4] http://www.zeit.de/wirtschaft/2017-11/weltklimakonferenz-un-klimagipfel-bonn-angela-merkel-deutschland

 

stopwiatrakom stopka 1