^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci lokalneW dniu 11 marca 2018 r. w mazowieckiej Przysusze odbył się Ogólnopolski Dzień Sołtysa. Spotkanie z samorządowcami zorganizowała Kancelaria Premiera RP. W medialnej imprezie sołtysów udział wzięli między innymi Mateusz Morawiecki, Minister Rolnictwa Krzysztof Jurgiel i Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachim Brudziński oraz parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości z południowego Mazowsza.

Zbliżają się wybory samorządowe i Kancelaria Premiera dwoi się i troi, jak tylko potrafi, czyli wymyśla wydarzenia, na których nasi umiłowani przywódcy mogą się polansować. Dni Sołtysa są wręcz symptomatyczne, gdyż widać w rządzie tęsknotę za latami młodości, gdzie „władzę ludową” lud jeszcze kochał i szanował, czyli żeby było „jak za Gierka”. Jak się to skończyło, to wszyscy wiedzą, ale niekoniecznie chcą pamiętać. Oczywiście nie zabrakło licznych gości z rządowych gabinetów oraz dumnych i zadowolonych z siebie parlamentarzystów naszej Partii. Zachwytom nad planami „zrównoważonego rozwoju” polskiej wsi w najbliższej pięciolatce nie było końca. Sam premier Morawiecki był uprzemy zauważyć, że:

„Dla nas jest Polska od A do Z, od akceptacji do zwycięstwa dla wszystkich gmin, dla wszystkich powiatów. Traktujemy Polskę jako wielką wartość, jako dobro wspólne" – powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas Ogólnopolskiego Dnia Sołtysa w Przysusze. Dodał, że „jeżeli zapomnimy o polskiej wsi to niech uschnie nasza prawica". (wyróżnienie redakcji)

(…) Po 2004 roku postawiono na taki model, aby Przysucha mniejsze miasta powiatowe właściwie radziły sobie same nie rozwijały się. Rozwój miał dotyczyć tylko wielkich miast. My powiedzieliśmy temu głośne nie. Tak dalej nie może być, rozwój musi dotyczyć wszystkich obszarów" [1]

Morawiecki i vat

Wygląda na to, że Panu Premierowi ta prawica już zaczęła usychać, gdyż po decyzji rządu o przywróceniu aukcji dla wiatraków i przeznaczeniu prawie 16 mld zł na te aukcje, polskiej wsi trudno będzie się rozwijać. Zadajmy sobie pytanie jak mają się rozwijać miejscowości otoczone wiatrakami w odległościach niespełniających ustawowego wymogu 10H? No chyba, że Pan Premier za rozwój uważa tylko i wyłącznie rozwój Polski deweloperskiej, gdzie w jednej gminie są wiatraki, biogazownie, norki, świniarnie i kurniki, tylko mieszkańców już nie będzie. Pewien wójt już dawno temu to przewidział.

1. Lepka Łapka odc. 003

Premier Mateusz Morawiecki mówił: „dla nas wszystkie te hektary, cała polska ziemia, cała polska wieś utrzymująca się nie tylko z rolnictwa, utrzymująca się coraz częściej z usług, przemysłu, ona ma się rozwijać równomiernie dla dobra całej Polski i to jest główna część naszego programu gospodarczego".

W tej wypowiedzi zabrakło miejsca o planie postawienia kolejnych wiatraków na wsi. Szkoda, że na Dniach Sołtysa Pan premier o tym nie wspomniał, bo chyba od razu usłyszałby odpowiedź. Kilkaset wiatraków w tym roku i pewnie w kolejnych latach też. Nie mówiąc już o tych planowanych na morzu. Piękna nasza Polska cała, pod butem inwestorów.

Premier Morawiecki oczywiście nie zająknął się wspomnieć o swoich licznych „sukcesach” w Brukseli. Chociaż szczerze mówiąc trudno nam zrozumieć co tak naprawdę chciał on powiedzieć. Czy nie jest sztuką mówienie żeby być zrozumianym i słuchanym czy też sztuką jest by mówienie żeby być zrozumianym i słuchanym? A opowieści o najwyższej wadze terenów wiejskich trzeba między bajki włożyć. Bo to prawie tak jak z polskim górnictwem, Jak jest Barbórka to wszyscy politycy od prawa do lewa mówią o polskim czarnym złocie, niezastąpionej i ciężkiej pracy górnika itp. Itd., a po tym następuje dalszy, systematyczny proces likwidacji polskiego górnictwa i polskiej energetyki opartej na węglu. Pisaliśmy o tym tutaj: http://stopwiatrakom.eu/w-skrocie/2399-barb%C3%B3rkowe-deklaracje-rz%C4%85dz%C4%85cych-z-okazji-g%C3%B3rniczego-%C5%9Bwi%C4%99ta.html7

Może nasi czytelnicy lepiej zrozumieją górnolotne wypowiedzi Pana Premiera?

„Nie jest sztuką w Brukseli mówić językiem europejskich elit tak żeby być zrozumianym i słuchanym. Sztuką jest w Brukseli mówić nie tak, żeby nas poklepywali po plecach, chwalili, tylko tak, żebyśmy byli zrozumiani i słuchani, ale żebyśmy mówili o interesach polskiej wsi. Dla nas to co robimy dla polskiej wsi, dla terenów wiejskich ma najwyższą wagę"

Jak widać partia rządząca i zaprzyjaźnieni z nią sołtysi poświętowali, popijali, zakąsili, poklepali się po pleckach i rozjechali do domów. A teraz wiadro zimnej wody na rozgrzane od „zrównoważonego rozwoju” głowy naszych umiłowanych przywódców. Otóż w podwarszawskim Nadarzynie, po śmierci wójta trzeba było urządzić wybory uzupełniające. Mimo, że kandydat PiS pełnił wcześniej funkcję komisarza przez rok, to wydarzyło się coś, co jest dla nas oczywiste – wygrał kandydat PSL, uzyskując aż 61% głosów. Pozwolimy sobie zacytować znanego blogera Piotra Wielguckiego, który skomentował to tak:

„Cisza jak na pogrzebie organisty, nikt z PiS, ale też z innych partii, poza PSL, nie ogłasza wyników wyborów uzupełniających w Nadarzynie. Po tytule łatwo się domyślić skąd to milczenie, ale zmiatanie porażki pod dywan chyba niewiele zmieni, wypadałoby się jednak odezwać i przede wszystkim zdiagnozować. Na początek krótki opis wydarzeń, który jest bardzo charakterystyczny dla szerszego problemu.

(…) Parę miesięcy temu pisałem, że grzebanie PSL jest stanowczo przedwczesną radością, właśnie z tego względu, że po drodze mamy wybory samorządowe. Prawda jest taka, że PiS przy PSL to cienki Bolek w strukturach lokalnych, a kandydaci PSL mają jedną cudowną właściwość. W takiej gminie jak podwarszawski Nadarzyn, czy inny dolnośląski Chojnów, słowo baron w odniesieniu do działaczy PSL jest wybitnie celne. Wójt z PSL natychmiast po objęciu władzy ustawia połowę rodziny i znajomych w gminnych ośrodkach władzy. I tak, na dyrektora szkoły baron powołuję rodzinę lub kumpla, na komendanta Straży Pożarnej szwagra, w Wodociągach robi ciotka, leśniczym zostaje wujek i tak dalej.

Bardzo często całe rodziny są tak ściśle powiązane i zależne od wójta z PSL, że „baron” po prostu trzyma w rękach ich byt. Bogu dziękować nie są to już czasy, gdy jedyna robota w gminie była w samej gminie i na wyżej wymienionych stanowiskach, ale nadal nikt nie chce tracić nieźle płatnej i dość prestiżowej pracy. Stąd determinacja, frekwencja i spektakularne zwycięstwa PSL w gminach. [2]

Ze swojej strony nadmieniamy, że rząd Mateusza Morawieckiego przygotował właśnie fantastyczny prezent dla wójtów i burmistrzów z PSL w postaci nowelizacji ustawy o OZE a w zwłaszcza w postaci powrotu do „starych zasad opodatkowania elektrowni wiatrowych”. Takim zasiedziałym od lat wójtom z PSL-u, którzy zawiatrakowali swoje gminy wbrew woli większości mieszkańców, to jest miód na serce. W ten właśnie sposób PiS sam sobie wytrąca z rąk argumenty do walki wyborczej z takimi zblatowanymi z wiatrakowymi inwestorami samorządowcami. Nikt na wsi na PiS już nie zagłosuje, bo czują się oszukani. W listopadzie, po wyborach samorządowych, będziemy obserwowali, jak usycha prawa ręka naszego premiera 100-lecia. Kto wie, czy nie uschnie ona jeszcze szybciej.

Kto popiera wiatraki, ten przegrywa wybory

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.premier.gov.pl/wydarzenia/aktualnosci/premier-mateusz-morawiecki-traktujemy-polske-jako-wielka-wartosc-jako-dobro.html

[2] http://www.kontrowersje.net/kandydat_psl_uzyskuje_61_g_os_w_i_mia_d_y_pis_w_wyborach_uzupe_niaj_cych

Źródło:

http://www.przysucha.pl/asp/pl_start.asp?typ=13&sub=0&subsub=0&menu=4&artykul=1244&akcja=artykul

stopwiatrakom stopka 1