^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci zagraniczneNiemiecka branża wiatrowa ma powód do zmartwienia w przeciwieństwie do protestujących mieszkańców I organizacji społeczno - ekologicznych. W pierwszej połowie 2019 r. do sieci przyłączono zaledwie 86 elektrowni wiatrowych. Rosnąca fala sprzeciwu wobec ekspansji energetyki wiatrowej przełożyła się na bardzo konkretne działania prawne strony społecznej. Setki postępowań administracyjnych utknęło w biurokratycznych procedurach i sprawach sądowych. Część wiatrakowych firm ogłosiła bankructwo, a zatrudnienie w branży zmniejszyło się o około jedną piątą. Nie znaczy to, że branża się podda w walce o dostęp do łatwego, publicznego pieniądza, co najwyżej zwiększy presję medialną i polityczną na niemiecki rząd federalny, by „ratował klimat”. Jak bowiem powszechnie wiadomo, elektrownie wiatrowe najlepiej „ratują” ziemski klimat, bo produkują „zieloną” energię.

Wszystko wskazuje na to, że właśnie obserwujemy koniec wiatrakowego eldorado w Niemczech. Oczywiście branża wiatrowa intensywnie poszukuje nowych rynków zbytu dla swoich produktów stąd nagłe zainteresowanie wiatrakami na polskim Bałtyku i stąd ciągłe straszenie „zmianami klimatu”. Nie bez powodu niejaka Greta Thunberg pluje jadem na wszystkich, co nie podzielają jej klimatycznego wyznania. Niestety, w naszej ukochanej ojczyźnie, rząd tak zmienił front z antywiatrakowego na w pełni wiatraczny, że niedawno ogłosił nowe terminy i wolumeny kolejnej aukcji na wiatraki na lądzie. [1] Rząd Morawieckiego zamierza też „inwestować” w morską energetykę wiatrową, co da branży okazję do zarobienia kilkudziesięciu miliardów złotych za mielenie powietrza, a może i więcej. Za finansowe sukcesy branży wiatrowej i tak zapłacą konsumenci w cenie energii. A nowa fala podwyżek cen energii zbliża się nieuchronnie, gdyż do drogich, nieefektywnych i chaotycznych wiatraków dopłacamy wszyscy. W końcu „ratowanie klimatu” jest warte wszystkich naszych pieniędzy.

Masowe protesty w Niemczech przeciwko budowie elektrowni wiatrowych

Dzisiaj publikujemy omówienie kilku artykułów o prawdziwej sytuacji branży wiatrowej w Niemczech, by uzmysłowić naszym „politykom nadwiślańskim”, co to nie chcą już pamiętać co działo się u nas w kraju przed 2016 r., w okresie rządów PO-PSL. Na początek polecamy opracowanie Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia pt.: „Kryzys branży wiatrowej w Niemczech. Kolejne zagrożenie dla Energiewende” autorstwa Michała Kędzierskiego. [2] Autor bardzo trafnie diagnozuje przyczyny problemów branży, które zbiegły się w czasie ze wzmożonym zainteresowaniem mediów kwestiami klimatycznymi. Ta poważna skaza wizerunkowa na niemieckiej „Energiewende” stała się dużym obciążeniem politycznym, ponieważ stawia pod znakiem zapytania realizację niemieckiego celu klimatycznego na 2030 r.

Michał Kędzierski tak opisuje przyczyny kryzysu niemieckiej branży wiatrowej: „Przedstawiciele branży wiatrowej w Niemczech wśród głównych przyczyn spowolnienia rozbudowy niemieckich farm wiatrowych wymieniają problemy przy uzyskiwaniu pozwoleń na budowę nowych wiatraków. Przeciwko planowanym instalacjom turbin, które dopiero starają się o zezwolenie w urzędach, wnoszone są protesty, a przeciw tym, które już uzyskały takie zezwolenie, składane są skargi do sądów z zamiarem zablokowania inwestycji. Wśród pozywających znajdują się z m.in. organizacje środowiskowe, które powołują się na potrzebę ochrony zagrożonych przez pracę turbin wiatrowych gatunków ptaków. Kolejną grupę skarżących stanowią mieszkańcy okolic, zrzeszenia, a także gminy, w których mają powstać nowe instalacje wiatrowe. Protestujący mieszkańcy jako powody zablokowania inwestycji przywołują przede wszystkim towarzyszący pracy turbin hałas, względy zdrowotne (obawy przed wpływem hałasu infradźwiękowego i niskoczęstotliwościowego na zdrowie) oraz negatywny wpływ instalacji na krajobraz. Przeciwko planom budowy nowych wiatraków obiekcje zgłasza ponadto Bundeswehra. Dotyczą one m.in. blokowania korytarzy powietrznych o strategicznym znaczeniu obronnym oraz zaburzania pracy radarów wojskowych przez turbiny wiatrowe. Ostatnią dużą grupę inwestycji zablokowanych na etapie wydania zezwolenia stanowią wiatraki znajdujące się w pobliżu radiolatarni służących do nawigacji ruchu lotniczego (VOR/DVOR).

Według Federalnego Związku Energii Wiatrowej (BWE) na odblokowanie postępowań dotyczących zezwoleń na budowę czekają obecnie instalacje wiatrowe o łącznej mocy 11 000 MW [8]. Brak przygotowania sądów na taką liczbę pozwów i zgłaszanych zastrzeżeń oraz odpowiedniego wsparcia merytorycznego do wydawania decyzji, ze względu na niejednolite regulacje dotyczące wnoszonych obiekcji, wpłynął na skokowy wzrost czasu trwania postępowań. Średni czas oczekiwania na wydanie decyzji wzrósł przez ostatnie trzy lata z 300 do 800 dni. Inwestorzy, którzy oczekują na wydanie zgody, nie mogą brać udziału w rozpisywanych przez Federalną Agencję Sieci przetargach na nowe moce. Od udziału w przetargach wstrzymują się także ci, którzy wprawdzie już otrzymali zezwolenie, ale ich sprawy trafiły na drogę sądową. W przypadku niezrealizowania inwestycji, która została pozytywnie zweryfikowana w przetargu, inwestorom grożą bowiem wysokie kary finansowe.

Ostatnią poważną przeszkodą zgłaszaną przez branżę wiatrową są ograniczenia przestrzenne dotyczące budowy nowych wiatraków, które wprowadzają poszczególne landy. W Bawarii wdrożono np. „regułę 10-H”, zakładającą, że nowa instalacja musi znajdować się w odległości równej co najmniej dziesięciokrotności jej wysokości od najbliższego osiedla mieszkaniowego. Przy wysokich na 200 metrów wiatrakach odległość ta wynosi zatem 2 km. Rząd Nadrenii Północnej-Westfalii planuje wprowadzić minimalną odległość 1500 metrów. Przedstawiony 20 września rządowy Program ochrony klimatu 2030 przewiduje natomiast wdrożenia dystansu wynoszącego 1000 metrów na obszarze całych Niemiec. Miałoby to przyczynić się do wzrostu akceptacji dla nowych wiatraków wśród mieszkańców. Zdaniem przedstawicieli branży takie obostrzenie ograniczy przestrzeń pod budowę instalacji wiatrowych w Niemczech o połowę (w 2017 r. gęstość zaludnienia wynosiła 237 osób na km2). [1]

1079.1 Wykres nr 1

Warto przyjrzeć się też ilości wiatraków w samych Niemczech i poważnie zastanowić się czy chcemy a Polska wyglądała podobnie. Poniżej mapa Niemiec z liczbą wiatraków w poszczególnych landach i z planowanymi autostradami energetycznymi (liniami przesyłowymi). Stan na 30 czerwca 2019 r.

1079.2 Wykres nr 2

Sytuacja w Niemczech do złudzenia przypomina nam sytuację w Polsce sprzed roku 2016, a więc przed uchwaleniem ustawy odległościowej, która zakończyła falę społecznych protestów przeciwko dzikiej i samowolnej budowie wiatraków w Polsce. Gwoli przypomnienia jak wielka była skala protestów związanych z inwazją energetyki wiatrowej w Polsce przytaczamy fragmenty opracowania Marii Bednarek –Szczepańskiej z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, pt.: „Energetyka wiatrowa jako przedmiot konfliktów lokalizacyjnych w Polsce”, o którym pisaliśmy w artykule pt.: „Branża wiatrakowa bije się w pierś, tylko po co?” opublikowanym w dniu 7 maja 2017 r.

„W wyniku badania zidentyfikowano 499 konfliktów lokalizacyjnych na obszarach wiejskich i w małych miastach w Polsce. Różnorodność oprotestowywanych inwestycji była duża – zidentyfikowano aż 41 typów konfliktowych obiektów odpowiadających działom w klasyfikacji PKD (Bednarek-Szczepańska i Dmochowska-Dudek 2015). Ale znamienne jest to, że aż 20% wszystkich oprotestowywanych inwestycji stanowiły elektrownie wiatrowe (rys. 1). Był to wynik bardzo zaskakujący, mając na uwadze fakt, jak wiele jest różnych rodzajów inwestycji uciążliwych; wzmożony ruch inwestycyjny na obszarach wiejskich miał miejsce w wielu dziedzinach. Farmy wiatrowe były zdecydowanie najczęstszym przedmiotem protestów społeczności lokalnych wsi i małych miast; częstszym niż drogi, obiekty związane z gospodarką odpadami, biogazownie, fermy hodowlane i inne inwestycje generujące uciążliwości dla mieszkańców.(…)” [3]

1079.3 Wykres nr 3

Rys. 1. Najczęściej oprotestowywane rodzaje inwestycji na obszarach wiejskich i w małych miastach w Polsce na podstawie doniesień medialnych w okresie 01.2007–03.2014.

Źródło: opracowanie własne PAN

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] W maju 2017 r. redakcja stopwiatrakom.eu napisała tak: „Należy dodać, że na popieraniu energetyki wiatrowej tracą wszyscy. Brak uczciwego i otwartego dialogu ze stroną społeczną doprowadził do niespotykanej dotąd utraty wiarygodności nie tylko inwestorów, ale przede wszystkim do upadku wiarygodności instytucji samorządowych, państwowych i sądownictwa. Każdy, kto chociaż przez krótki czas zetknął się z machiną urzędniczą czy sądową, wie o czym piszemy. Władza państwowa i samorządowa nie cieszy się zaufaniem w ogóle. Wręcz przeciwnie, na poziomie lokalnym robi się wszystko, by przepychać inwestycje na siłę i wbrew nawet najbardziej uzasadnionym argumentom i wbrew interesom mieszkańców. Uwzględnia się wyłącznie interes inwestora, a niepokornych zastrasza, wprowadza w błąd i jawnie oszukuje. Co bardziej odważnym grozi się procesami sądowymi o zniesławienie lub pozywa o duże sumy pieniędzy.” [3]

Czy od tego czasu coś się zmieniło na lepsze? Ustawa odległościowa formalnie obowiązuje, ale w wyniku kombinatorskich wysiłków Ministerstwa Energii pod wodzą ministra Tchórzewskiego razem z branżą wiatrową doszło do prawnego odblokowania możliwości budowy wiatraków na starych pozwoleniach na budowę, które nie chronią ludzi i cennych przyrodniczo terenów, gdyż nie spełniają reguły minimalnej odległości „10H". Komentarz Michała Kędzierskiego dedykujemy nowemu rządowi, aby przypomniał sobie sytuację sprzed 2015 r., skalę ówczesnych protestów i zaniedbań w energetyce przez poprzedników z koalicji PO-PSL i nie popełnił tych samych błędów.

Budowanie elektrowni wiatrowych zbyt domów mieszkalnych i w obszarach cennych przyrodniczo jest nieakceptowane przez mieszkańców i organizacje społeczno – ekologiczne. Nie da się ukrywać tego faktu w nieskończoność za pomocą usłużnych mediów i artykułów sponsorowanych finansowanych przez branżę wiatrową. Problem już narasta, gdyż mieszkańcy wsi się zorientowali, że znowu w Polsce buduje się wiatraki.

Celowo piszemy o sytuacji w Niemczech, które uchodzą za lidera „transformacji energetycznej”, gdyż pokazuje ona, że sztucznie wykreowany biznes przez „zielonych” polityków kończy się dokładnie tam, gdzie kończą się dotacje. Z końcem 2020 r. przestaną obowiązywać w Niemczech dwudziestoletnie dopłaty do funkcjonowania elektrowni wiatrowych dla ok. 6 tysięcy wiatraków o łącznej mocy 4.500 MW. Do 2026 r. z systemu wsparcia będzie wypadać 1,6 tys. wiatraków rocznie. Jesteśmy pewni, że właściciele wiatraków nie podejmą decyzji o prowadzeniu wiatrakowego biznesu na zasadach rynkowych i dalej będą walczyć o publiczne dotacje kosztem konsumentów i podatników. A przecież już dzisiaj ceny energii w Niemczech dla konsumentów są najwyższe w Europie. Nie idźmy tą drogą, bo to ślepa uliczka w rozwoju Polski.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://stopwiatrakom.eu/ustawa-o-oze/2801-prezes-urz%C4%99du-regulacji-energetyki-og%C5%82osi%C5%82-komunikat-o-planowanych-aukcjach-na-zakup-energii-z-oze-pod-koniec-2019-r.html

[2] https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/komentarze-osw/2019-09-25/kryzys-branzy-wiatrowej-w-niemczech-kolejne-zagrozenie-dla  

[3] http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2222-bran%C5%BCa-wiatrakowa-bije-si%C4%99-w-pier%C5%9B,-tylko-po-co.html

Źródło:

https://www.cire.pl/item,188368,1,0,0,0,0,0,niemcy-moga-stracic-40-proc-miejsc-pracy-w-branzy-wiatrowej.html

https://www.energetyka24.com/niemieckie-wiatraki-w-kryzysie-czekaja-na-regulacyjny-wind-of-change-komentarz

https://www.cire.pl/item,187823,1,0,0,0,0,0,przez-doplaty-do-oze-w-przyszlym-roku-energia-elektryczna-w-niemczech-bedzie-znacznie-drozsza.html?fbclid=IwAR2p2eyMT5XSUKZdhUkfxRvI_xrnlNfuzuPgn8lmeww6PmL0595IVAfrm38

https://www.cire.pl/item,187573,1,0,0,0,0,0,niemiecki-rzad-przyjal-pakiet-ustaw-dotyczacych-ochrony-klimatu.html?fbclid=IwAR3-K_TZClT6StalafaD7MhK0L0m1zEDjRj-vduEj7iiQNYat7W0oWuoIis

https://www.wnp.pl/energetyka/tania-zielona-energia-jest-droga-dla-odbiorcow-indywidualnych,354579.html